
Blogerom dosiadającym Serendipty niemal rok przyszło czekać na nową wersję swojego blogowego silniczka. Poprzednia 1.4.1 oficjalnie wydana została 16 stycznia 2009, a kolejna - 1.5.1 - dopiero 21 grudnia. 11 miesięcy i 5 dni - tyle czasu zajęło wydanie nowej wersji. Rzecz jasna, między jednym a drugim oficjalnym wydaniem, pojawiały się nowe wydania testowe, ale nie zwykłem sobie nimi głowy zawracać.
W nocy z wczoraj na dziś wziąłem i swojego Serendipity zaktualizowałem. 6,4 MB ważył zassany zip wersji full (silnik, dodatki oraz szablony - wybieram to, żeby czasem czegoś nie przeoczyć), którego zawartość po rozpakowaniu zajęła 15 MB (grubo ponad 300 katalogów, niemal 2900 plików).
Niewątpliwą zaletą silnika Serendipity jest łatwość jego aktualizacji. Łatwość i bezproblemowość apgrejdu: Serendipity używam od wersji 1.1.3 lub 1.1.4 i do tej pory ani jednej, najmniejszej nawet wpadki nie było.
Aktualizacja Serendipity przebiega zawsze tak samo: najpierw upload przez ftp zawartości archiwum najnowszej wersji S9y, a po zakończonym transferze uruchomienie przeglądarki i wywołanie adresu strony. Tak też zrobiłem i tym razem: pierwej full backup na wypadek, gdyby coś poszło nie tak, lub gdyby nowa wersja nie spodobała mi się i chciałbym wrócić do starej, a nową dopasowywać sobie gdzieś na boku.