Litwo, szlachetne zdrowie! Ile kosztujesz, tego sercu nie żal...
Jak wiele człek traci, kiedy wozi swoje dupsko, zamiast po prostu sobie pospacerować! Wiele razy przejeżdżałem obok Rynku i widziałem, że w jego środku są poustawiane jakieś plakaty, ale już nie miałem pojęcia, o czym one są. Nie zastanawiałem się nad tym głębiej, bo już wcześniej na płycie Rynku miały miejsce różne wystawy, które - krótko mówiąc - zlewałem. Tylko jednej nawet ciekaw byłem, ale zanim wziąłem i się zebrałem, to już ją zwinęli. Zonk.
Do głowy mi nie przyszło, że na dębickim rynku może mieć miejsce objazdowa akcja wkurwiania przechodniów. Czytałem, nie tak znowu dawno temu, że w Rzeszowie tę samą galerię wielgachnych zdjęć ludzkich płodów wystawiono przy trasie gęsto i często uczęszczanej przez dzieci. Bulwersowali się na to rodzice, pedagodzy i wszyscy święci, ale nic tym nie zmienili. Ot, kraj nasz.
Jestem szczęśliwy! Udało mi się przestawić na bardzo wczesne wstawanie i od prawie tygodnia dzień rozpoczynam między 5:15 a 6:15 rano - bez budzika! I tak wstałem dzisiaj - zjadłem śniadanko, zatankowałem kofeinę, sprawdziłem sprzęt i z fotograficznym ekwipunkiem na ramieniu wyruszyłem piechtolotem na miasto.
Na spacerowym biegu i nieco okrężną drogą dotarłem do Rynku; przejście dla pieszych jedno i drugie, zadzwonił telefon „cześć, cześć - bla bla bla - no to na razie”, telefon w kieszeń i oniemiałem: przede oczami szczątki ludzkiego płodu, które po złożeniu utworzyłyby istotę większą ode mnie... No żesz prostytutka mać! Obrzydlistwo! I do tego mega debilne hasła tworzone chyba według tego samego wzoru, co „alkohol pity podczas słuchania radia powoduje śmierć od porażenia prądem w krajach trzeciego świata”.„Rzeszowska” wystawa dotarła do Dębicy - skonstatowałem szybko. No nic to - ciekawe tylko, że już tyle czasu na tym rynku stoi, a jeszcze nikt się nie przykuł do drzewa w celu zamanifestowania swojego oburzenia treścią antyaborcyjnej wystawy. Po kiego chuja takie akcje? Krew, krew i masakra plus okraszające to hasła porównujące zarodki do gwałcicieli.
No to skoro już jedziemy po bandzie, to ja poproszę o kolejną akcję, tym razem skierowaną w konflikty zbrojne. Niech również będą straszne zdjęcia: rozszarpanych ciał, pourywanych kończyn, spalonych częściowo zwłok i wszystkich byłych żołnierzy, którzy uszli z życiem, ale zostali w dużym stopniu okaleczeni. Takiej akcji przyklasnę, bo będzie ona wymierzona w coś, co jest legalne i uprawiane w naszym kraju. A aborcja jest nielegalna, jest zakazana, więc po ki chuj to bicie piany i wystawianie takich zdjęć po miastach?
Ewentualnie za służbę zdrowia się brać, bo różne słuchy na jej temat chodzą, np. kiedyś słyszałem, że chorym na cukrzycę, zamiast leczyć, taśmowo skraca się stopy. Dawać zdjęcia stóp i podpisać: stop polskiej służbie zdrowia!
Ciąg dalszy "Plakaty antyaborcyjne na dębickim rynku"