Przez myśl mi nie przeszło, że tyle frajdy może dać łapanie migawką rozpędzonych samochodów :) Zawsze chciałem się tego spróbować i nauczyć, ale albo nie było odpowiedniego sprzętu, albo wolnego czasu.Jak to zwykle bywa - teoria była pierwsza :) Najprostszy sposób, to pstrykanie w trybie preselekcji czasu - o ile, rzecz jasna, aparat takowy oferuje - i ustawienie szybkości migawki na odpowiednio długą wartość. Jaką - samemu trzeba do tego dojść, bo bardzo duży nań wpływ ma np. odległość fotografowanego samochodu od aparatu: im mniejszy, tym krótszy czas migawki. I odwrotnie: im pojazd dalej, tym wolniejsza migawka.
Stojąc 5-10 metrów od drogi strzelałem 1/30 sek, aby tło rozmyć w zadowalającym mnie stopniu. Ustawienie 1/125, które z jakiegoś poradnika zapamiętałem, kompletnie się nie sprawdziło: autka z mojej odległości wychodziły właściwie za każdym razem ostre jak skalpel, ale podobnie działo się z tłem. Gdybym stał przy samej drodze, np. na poboczu, to rzeczone 1/125, a nawet i 1/250 powinno styknąć. Po prostu: ustawić aparat należy na miejscu, popróbować różnych wariantów i kropka.
Ciąg dalszy "Zdjęcia rozpędzonych samochodów"