Ten filmik mnie pozamiatał. Połknął i wypluł. Wykonanie takie, że paluchy lizać! Chylę czoła przed wszystkimi artystami stojącymi za tym cudeńkiem, które to każdorazowo na mój grzbiet sprowadza sprinterskie pielgrzymki ciarek. Miazga, miazga, po wielokroć miazga!Mam tylko jedno mikroskopijne "ale". Moim zdaniem brakuje drugiego beatboxera, wspierającego tego jednego, który momentami zdaje się nie wyrabiać. Nie wiem, może mnie to tylko tak po uszach poszczypywało, ale szczególnie podczas refrenu "perkusja" wydała mi się być zbyt uboga. Gdyby był pan drugi od beatboxu, mógłby ocieplać i wzmacniać brzmienie tego pierwszego, lub tez uzupełniać je o kolejne dźwięki. Nie mniej jednak powyższe wykonaniu wypierdziela mnie z butów za każdym razem, gdy to włączam, oglądam i słucham. Najmocniejsze ciary na plecach mam między końcówką wstępu (początek grzmotów, reakcja publiki), a końcówką pierwszej zwrotki (ta melodyjność, rewelacyjne brzmienie chórku). Czyste piękno, ach, ach ach! I och!!!
Ciąg dalszy "Perpetuum Jazzile - "Africa""