Możesz subskrybować tylko wybrane kategorie - w tym celu skorzystaj z ikon RSS na liście kategorii.
Polecam: sklep z plakatami i fototapetami
Iplakaty.pl - sklep internetowy oferujący najwyższej jakości plakaty i fototapety, a także akcesoria takie, jak ramy i kleje. W sklepie znajdziesz ogromny wybór grafik, fotografii i reprodukcji, które czekają, aby stać się prezentem dla Ciebie lub Twoich bliskich. Chcesz wiedzieć, dlaczego polecam ten sklep? Przeczytaj to - klik. Polecam!
Wspaniale, ah, cudownie, ah, trafnie i, ah, genialnie wręcz! Teraz wiem, że partie powinny być finansowane jak dotychczas, bo wiem, że moje i Wasze pieniądze idą na szczytne cele! Bez wątpienia najnowszy spot PiSu jest prawdziwym majstersztykiem ukazującym, kto jest żydem, kto z Wermahtu, kto kradnie, kto kręci lody i kto chce eutanazji dla nienarodzonych ;) dzieci.
Spot PiS: Palikot
Jestem pod ogromnym wrażeniem! Właściwie, to przez kilka kwadransów nie potrafiłem pozbierać myśli i skonstruować choćby jednego logicznego zdania. Ten spot to strzał w dziesiątkę! To koniec Platformy i Palikota!
Przecież ten Palikot to skończona katastrofa intelektualna! On jest niegodny nawet tego, by go zauważać! On jest okropny, chamski, buracki, zły i nieokrzesany! To straszne, że ktoś taki wogle ma możliwość występowania w telewizji! Ile mądrych teorii i życiowych mądrości mógłby wypowiedzieć wódz Jarosław, gdyby zajął miejsce Palikota w jego czasie na antenie. Oj oj oj.
Skandal! Palikot w nosie dłubał, a przecież kulturalni ludzie nie mają nosów, w których czasem coś zaświerboli i trzeba coś z tym zrobić. Palikot ma prawdziwy nos funkcjonujący jak prawie czterdzieści milionów nosów w naszym kraju i jak miliardy nosów na całym świecie. To skandal obyczajowy i właściwie, to nawet rozmowy na ten temat powinny być objęte tabu. Żeby nie gorszyć ludzi ludzkimi sprawami. A tak wogle, to ludzie skupieni na pracy zawsze zwracają uwagę na to, jak wyglądają.
Zasypiałem sobie przy „zetce” i oto włączyli nowy kawałek Ani W. pt. „Czy ten pan i pani”. Wpadający w ucho, fajna muzyczka – rozbudziłem się, posłuchałem przez chwilkę i doskoczyłem do kompa, by sprawdzić na stronie stacji tytuł granego numeru. Kawałek akurat się skończył, ale miałem nadzieję... Nic z tego; jak zwykle umarła na końcu. Google jednak okazało się być niezawodne (nie pierwszy już raz w podobnym przypadku). Znalazłem trak i info o nim.
„Czy ten pan i pani” to tytuł singla z nadchodzącej solowej płyty Ani Wyszkoni, wokalistki zespołu Łzy. Tak, to ta, co wyśpiewała lirycznie denny tekst „Agnieszka już dawno tutaj nie mieszka”. Ta jej nowa płyta jakoś tak w czerwcu ma trafić do sprzedaży i, jak zapowiada Ania, będzie to płyta dojrzalsza i bardziej kobieca. Będzie to krok do przodu.
Przesłuchałem singla i stwierdzam: nie do przodu krok, a do tyłu. Klasyczny regres. Lirycznie gówno warte najwyżej pijackiej potupanki w jakiejś stajni albo remizie. Tekst „Agnieszki” przy tym jest dziełem sztuki!
„Czy ten pan i pani” to kompletna pustka; tekst o dupie Stanisławy, który chyba już z założenia miał być fonetycznie poukładany, nawet kosztem sensu. Zresztą posłuchajcie tego dziwoląga:
No i co teraz? Śmiać się czy płakać? Najlepiej jedno i drugie. Albo „jedno lub drugie”. Jak kto chce. Jedno jest pewne: to będzie mega przebój tego lata!!! Z tekstem o niczym, na poziomie niższym od tekstów Violetty Villas. Bywa.
Wiem, że pop to jedno wielkie gówno, ale, do dziwki nędzy, miejcie choć odrobinę szacunku dla słuchaczy z nieco bardziej wysublimowanym smakiem!!!
Aniu Wu!!! Najnowsza płyta ma być od poprzednich bardziej kobieca? Zatem kobiecość, to w Twoim mniemaniu: pustka, intelektualne siano, złotko i sreberko, byle by tylko było ładne i pachnące.
Już tak nie nienawidzę wiosny, bo se Allertec kupiłem :) Łykam tabletunię - tak małą, że zdarza się jej nie poczuć w przełyku - i pylące, łąkowe ścierwo może mi naskoczyć! A co! Hmm... właściwie, to te badyle przestały już być ścierwem, odkąd mogę łazić między nimi oddychając pełnią swoich miechów i nic mi się alergicznego nie dzieje :) Genialne są te tabletki, cholera, tylko trochę dobija mnie świadomość, że człowiek już bez tej zasranej chemii normalnie funkcjonować nie może... Znak czasów to chyba i jakiś symptom choroby cywilizacyjnej. Ciekawe, jak w średniowieczu walczyli z alergią? Pijawki wkładali do nosa? A może przeżuwali kulki rtęci?
Odkryłem w pełni moc antyalergicznego Allertecu i chwalę go pod niebiosa! Po paru godzinach bujania się po łąkach, krzaczorach i różnych innych dziwnych miejscówkach, moje wielce niealergiczne Kochanie zaczęło pociągać nosem (hehehe), podczas gdy ja, dotychczasowy alergik, nic sobie nie robiłem z pylącego badziewia :) Allertec rulez, a jam jego dłużnik! Muszę tylko przestrzegać dawkowania, bom gotów uodpornić się jeszcze na ten cudowny środek, a to by oznaczało klapę. Jedna tabletka na dobę i ani ociupinki więcej.
W końcu wiosna przestała być taka straszna. Wczoraj rano zjadłem po raz pierwszy Allertec, by po południu przetestować jego skuteczność. Okazja ku temu była wyśmienita, a przy okazji tej okazji porobiłem trochę fotek: kilka widoczków i parę makro - łącznie 13 zdjęć.
PiSiorki powróciły sobie normalnie do starych nawyków i znów ujadają. Tym razem jednak nie szczekają na wiatr czy światło słoneczne, ale na platfusów. I to w konkretnej sprawie.
Niewygodny dla platfusów spot :)
Jak nietrudno było się domyślić, do akcji wkroczył Palikot z zadaniem wywołania kolejnej zasłony dymnej. Jak zwykle skuteczny; zrobił taką zadymę, jakiej nikt się nie spodziewał. Taką, że teraz nawet TVN bierze udział w atakach nań. W tym miejscu rodzi się kilka pytań:
Poniedziałek, późny wieczór. Chwil kilka wcześniej wróciłem do domu mocno zmęczony (rzekłbym: wyjebany, jak koń po westernie). Z naprędce zorganizowaną kolacją siadłem do kompa. Dzwoni telefon - odbieram nie patrząc na wyświetlacz - Helios na linii z informacją, że ich płyta właśnie ujrzała światło dzienne. No przecież! W zeszłym tygodniu mówił, że to w ten poniedziałek. Zapomniałem...
Helios i Faust aka. Anonim, to dwóch braci (nie rodzonych) z Wudeka Watahy tworzących własny skład: Pod Pretekstem. W końcu ogarnęli materiał płytowy i oficjalnie go wydali. Tyle czasu im to zajęło, że zdążyłem zapomnieć, że jestem na jednym z traków - pt. "Zostałem" (o emigracji) :)
Na tracklistę "Na studenckiej diecie" składa się 17 kawałków, z których kilka już wcześniej znałem; a to z przecieków, a to za sprawą grania ich na koncertach, a to w końcu dlatego, że na jednym z nich osobiście jestem. O ile moje info jest dobre, to wszystkie kawałki powstały na bitach Heliosa.
Kliknij na obrazek, a przejdziesz na oficjalną stronę składu Pod Pretekstem, skąd ściągniesz płytę "Na studenckiej diecie" :) Miłego słuchania :)