Ha, tego jeszcze nie było: byłem konferansjerem na otwarciu największego salonu odzieżowo - obuwniczego w Ropczycach :) Był to mój debiut w tej roli, ale chyba nie wypadłem źle, skoro [nie zapeszać] :) Ale dżizas, tremę miałem taką, że w całości odchorowałem ją już dzień wcześniej... Wiedziałem, że jeśli dam dupy, to oberwie się nie tylko mnie, ale też i przede wszystkim dziewczynom, które do roli prowadzącego poleciły moją skromną osobę. Wepchały mnie, bo mam dykcję i doświadczenie z mikrofonem. No, to prawda: najgorsze etapy pracy z mikrofonem mam już dawno za sobą, ale to nie znaczy, że mam dryg do prowadzenia takich imprez :)
Pierwsze 30-45 minut było najgorsze, a później już poleciało z górki. Teraz to nawet czuję pewien niedosyt, bo wiem, że mogło być dużo lepiej. Gdybym teksty dostał wcześniej, to nauczyłbym się na pamięć najważniejszych informacji w nich zawartych, a trochę ich było: na imprezie otwarcia wystąpiła nie tylko
grupa taneczna Szane z litanią swoich występów konkursowych i pokazowych, ale też mała, ale cholernie utalentowana wokalistka z równie długą listą powodów do lansu. Daty, nazwy imprez, nazwy nagród, miejscowości - ciężko się tego w jeden dzień nauczyć tak, żeby później nic nie popierdzielić. Nawijałem to z kartki, coś tam z głowy wtrącając, a gdy nikogo nie musiałem zapowiadać, to teksty leciały prosto z głowy.
Przyjemna, ale też chwilami ciężka jest praca konferansjera. Nie zapomnę spojrzenia jednej laski: gadam sobie akurat z głowy, rozglądam się po ludziach i zatrzymuję wzrok na tej owej, a ta patrzy na mnie jak cielę na malowane wrota, uśmiecha się jak mysz do sera i sprawia wrażenie, jakby zaraz miała oderwać się od ziemi :) Przez nią kompletnie straciłem koncentrację i gadałem nie tyle nie wiedząc o czym gadam, co nawijałem nie zdając sobie z tego sprawy. Boska była :) W ogóle kilka osób patrzyło na mnie jakby zastanawiało się, czy aby mnie skądś nie zna, bo ponoć zwykle prowadzących wybiera się spośród jakiś gwiazd, przynajmniej lokalnej sceny rozrywkowej.
Jednak najcięższe próby mojej cierpliwości miały miejsce podczas pokazów tanecznych Szane. Kawałek sklepu między regałami, bramkami i kasą to nie scena! Nie dość, że dziewczyny musiały się streszczać i kombinować tak, aby zmiany w choreografii ograniczyć jedynie do skrócenia kroków, to niektórzy ludzie nie potrafili wytrzymać krótkiej chwili i łazili wte i wewte. I co, powiem takim coś, żeby stali przez chwilę w miejscu, to się poobrażają, strzelą fochy i będą pieprzyć wszem i wobec, jakie to chamstwo w tym nowym sklepie ma miejsce.