
Aż trudno uwierzyć: do Lecha Kaczyńskiego strzelano!!! Nic złego jednak się nie stało ani Jego Wysokości Bratu Jarosława, ani towarzyszącym mu ludziom. To, iż pod ostrzałem nikomu nawet włos z głowy nie spadł, to niewątpliwie zasługa tego, iż na miejscu zdarzenia znajdował się we własnej osobie prezydent kraju, którym rządzi Platforma Obywatelska.
To było bardzo ważne wydarzenie: wydarzenie, które nie tylko udowodniło, że kadencja PO będzie przebiegać pod znakiem cudów. Pierwszym takim cudem jest ocalenie opozycyjnego prezydenta przed strzałami chyba-rosjan z chyba-nie wiadomo skąd. Czyż to nie wspaniałe? Ah!
2w1, czyli cud w cudzie. Wydaje mi się, że partia Tuska decydując się na dokonanie tego cudu miała w tym własny interes. Dzięki ocaleniu prezydenta, poseł Palikot, który doprosić się nie może raportu o stanie prezydenckiego zdrowia dowiedział się, że przynajmniej ze słuchem głowy państwa jest wszystko ok. Bowiem na miejscu wydarzenia nikt nie potrafił określić z której strony padły strzały, ale za to duma naszego kraju, prezydent Lech Kaczyński wyraźnie słyszał, że byli to Rosjanie.
A czy byli to Rosjanie? Tego nie wiemy. Jeśli byli to oni, to zapewne celowo pudłowali, bo odwzajemnili miłość Donalda i Radka do wszystkich narodów świata i ich obywateli. Snajperzy mieli zapewne rozkaz strzelać celnie, ale pudłowali, bo przecież był tam prezydent rządzonej przez PO Polski. Jak dobrze, że wybraliśmy PO! Teraz powód do dzielenia tej radości ma także nasz Lech II Wspaniały.
Pan Tadeusz Rydzyk też sporo zawdzięcza rządowi Tuska. Gdyby była dotacja, pewnie nie byłoby źródeł. A że dotacji nie było i z własnej kieszonki kasę sypnąć było trzeba, to i efekt jest. Swoje się ceni i szanuje. Dało się wiercić bez państwowej kasy? Dało się! To cud zważywszy na to, jak wielebni chętnie wyciągają łapy po urzędową kasę.