Kolejny bardzo dobry horror: wysmakowany, ciekawy, zaskakujący, z zagadką trudniejszą od pytania "kto zginie następny?". Przy tym żadnych flaków, hektolitrów krwi i potykania się bohaterów o własne jelita. Reżyserem filmu jest David Myrick, który na swoim koncie ma stworzenie kultowego "The blair witch project". W tym miejscu trafiony - zatopiony, bo ponoć Blair With nie powstał na planie, ale w rzeczywistości :) Fama, że to działo się naprawdę i że zdjęcia są autentyczne zrobiły swoje - co dowodzi, że każdy towar musi mieć swoją historię, żeby dobrze się sprzedać. Leciwe auto stojące przez cały swój żywot w garażu można ubrać w ciekawą bajeczkę o swoich rodzicach, którzy gdzieś tam tym autem byli, tam mnie spłodzili, napotkali niedźwiedzia i co tam jeszcze głowa wymyśli :)
Wracając do filmu...
O czym jest? Pewna laska miała siostrę bliźniaczkę, która popełniła samobójstwo (nie, nie była emo :)). Niedługo po jej śmierci żyjąca bliźniaczka zaprasza przyjaciół do domu należącego do rodziców: ot, taka wypadowa chata nad jeziorem na zadupiu, z ładnymi widoczkami i świętym spokojem w standardzie. Po przyjeździe dziewczyna postanawia od razu spełnić prośbę swojej matki, a mianowicie spakować graty nieżyjącej siostry. Podczas czynności następuje kilka niepokojących zjawisk. Po całych seriach ich okazuje się, że to zmarła siostra próbuje się skontaktować z bliźniaczką, by jej o czymś powiedzieć. Choć ta żywa stara się bronić przed energią z zaświatów, w końcu jej ulega i odkrywa przyczyny nie tylko dziwnych zjawisk w domku nad jeziorem, ale również powód, dla którego jej siostra odebrała sobie życie.
Ciąg dalszy "Przesilenie"