
Cyrk nadętych grubasów powraca w kolejnej odsłonie przedstawienia pt. PZPN (Panowie Załatwmy Pomiędzy Nami). PZPN w znaczeniu: Polski Związek Piłki Nożnej ma kuratora. Żadna ci nowość, bo to nie pierwszy raz. Doświadczenie w materii uzdrawiania polskiej piłki z korupcji mamy i teraz z łatwością możemy przewidywać, co się stanie. Kurator sobie pobędzie, minister sportu zostanie odwołany, ktoś pójdzie siedzieć, a ktoś zbierze laury za uratowanie honoru polskiej piłki i utrzymanie przywilejów naszych w świecie piłki kopanej. UEFY, FIFY i inne związki odgrażają się, że wywalą nas z Mundialu 2010, że odbiorą Euro 2012 i strzelą focha takiego, że nawet kadra Bońków z transportem wódki nie pomoże.
Tu kurator sprawy nie rozwiąże, o nie. Tu by trzeba zdetonować solidnych parametrów bombę i na gruzach Panowie Załatwmy Pomiędzy Nami wybudować nowy twór definiujący polski futbol. Ten teatrzyk istnieć nie może, bo jest TANDETNY. Oni myślą, że robią dobrze, a robią źle, bo nie myślą. Dobra bomba, bum i po kłopotach:
- zero stresu związanego z organizacją Euro 2012
- koniec żenujących występów naszych klubów w pucharach
- koniec utyskiwań, że Beenhakker drogi i nic nie robi
- dla Beenhakkera możliwość pracy bez akompaniamentu kłapania Laty, Bońka i Tomaszewskiego
- dla nas, kibiców, okazja do zwrócenia wzroku na inne widowiskowe dyscypliny sportowe
3... 2... 1... 0... BUUUM!