Wesołej historii wadliwej kanapy ciąg dalszy. Jak pamiętacie, po
odrzuceniu reklamacji przez producenta kanapy "Hip-Hop"
udałem się po poradę do Rzecznik Konsumenta. Dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy i jeszcze tego samego dnia naskrobałem odwołanie od negatywnej dla nas decyzji komisji jakiejś tam, która to zasłaniając się atestami odmówiła uznania zgłoszonej przez nas reklamacji. Odwołanie spod mojego Entera przyniosło oczekiwany skutek: reklamacja została rozpatrzona raz jeszcze, tym razem również w świetle naszych racji zawartych w odwołaniu.
Nasze odwołanie wysłane zostało dnia 4 września listem poleconym. Do dnia dzisiejszego nie doczekaliśmy się pisemnej odpowiedzi (mea culpa, bo mogłem w odwołaniu zażądać takowej), więc oblubienica ma kobieta zadzwoniła przed południem pod numer telefonu podany w pierwszym piśmie. Przygotowała sobie te wszystkie papierki związane z kanapą, żeby w razie potrzeby podać ID reklamacji, numery pism, daty itp. Jakież było jej zdziwienie, kiedy okazało się, że nawet przedstawiać się nie musi, bo do identyfikacji jej wystarczyło podanie miasta, z którego dzwoni :) Kierownik, który własnoręcznie podpisał pismo o nieuznaniu reklamacji, nie dopuszczał jej do słowa. Gadał, że wie o co chodzi, że o kanapę i o odwołanie, które sam nazwał "humorystycznym". W bardzo miły sposób oznajmił, iż po naszym odwołaniu sprawę rozpatrzono jeszcze raz i tym razem z pomyślnym dla nas efektem, czyli krótko mówiąc: przyznano nam rację i uznano reklamację. ALE!!! to jeszcze nie wszystko... Nie dostaniemy nowego stelaża produkcji seryjnej, ale specjalnie dla nas zostanie wykonany stelaż nowy, o wzmocnionej konstrukcji!!! :) Jeśli to wszystko prawda, to wielkie brawa i wyrazy szacunku, Panie Kierowniku! Wielkie brawa i wyrazy szacunku za to, iż nie pozostawał pan głuchy na nasze argumenty. Teraz, bliscy pełni zadowolenia, czekamy na nowy stelaż :)