
Od paru dni wewnątrz mojej głowy śmiga wyobrażenie o jankesach gotowych dać się pociąć za gażę wypłacaną w polskiej walucie. Cóż, nie tak dawno szczęśliwym zwać się mógł ten, kto bliską rodzinę w USA posiadał i dolary od niej otrzymywał. Co szczęśliwsi, dzięki łaskawości amerykańskiego konsula, wyjeżdżali za ocean pracować za dolary. Pamiętam listy z bonusami od ciotki Kryśki z Chicago, które to bonusy w najbliższym kantorze wymieniałem po kursie 4,7zł za 1$. To były czasy! Nikt nie uwierzyłby wtedy, że to może się zmienić i że za parę lat kurs dolara może być tak niski, jak dzisiaj. Jak tak dalej pójdzie, to za kilka lat nasz rodzimy złocisz będzie droższy od baksa. Może lepiej będzie zaczekać ze ściąganiem do kraju taniej siły roboczej z Azji i zamiast nich zapraszać Amerykanów? Czym chata bogata, a dla miłośników tradycyjnego, amerykańskiego żarcia zawsze jakiś McDonald w pobliżu się znajdzie :) Chyba łatwiej byłoby się dogadać z Amerykaninem niż Chińczykiem.
Dolar traci i fakt ten cholernie mnie martwi: za reklamy Google płaci mi właśnie w dolcach!!! Dzięki Boziu za to, że wybiłaś mi z łepetyny pomysł zablokowania płatności w AdSense. Plułbym sobie dziś w brodę, gdybym czekał, aż kurs amerykańskiej waluty powróci do poziomu satysfakcjonującego. Póki co nieustannie spada i perspektyw na zmianę tej tendencji nie widać... 3, 2,80, 260, 250, 2,20, 2,08... ILE JESZCZE? Z miesiąca na miesiąc gorzej: parę tygodni temu liczyłem zarobki według aktualnego wówczas kursu ~2,23, a dziś za dolara dostanę ledwie 2 złote. Waciki może sobie za to kupię, ale pod warunkiem, że promocję na nie znajdę :/