
Skopać zady temu, kto spłodził ten gadugadowy regulamin, a dokładnie zapis nakazujący używanie oryginalnego klienta GG do korzystania z tejże sieci. Niech żyją Mirandy, Konnekty i inne alternatywy: hip hip huuurrra!!! Sam ostatnio klikałem za pomocą Pidgina, bo mogłem sobie w locie przenosić archiwa, opisy i inne takie między Windowsem, a Linuksem, z których korzystam na przemian. Wczoraj jednak pomyślałem sobie: "a może by tak przeprosić się z oryginalnym klientem GG i powspominać stare czasy zwieszek, reklam, a może nawet dźwięków?". Pomysł mi się spodobał na tyle, że ściągnąłem najnowszy bulid klienta GG 7.7 i odpaliłem instalator. Się jedynie zaktualizowało, bo, o czym zapomniałem, kilka miesięcy temu instalowałem oryginalnego gadulca po to, aby w kulturalny i nie budzący podejrzeń sposób założyć drugie konto do tzw. spraw biznesowych :) Bo na cholerę ludzie, z którymi utrzymuję kontakty czysto zawodowe, mają mi zawracać gitarę wtedy, gdy się relaksuję i moje, nie zawsze poważne, opisy czytać? ;)
Zaktualizował mi się więc ten oryginalny GG, połączyłem się z siecią, troszkę się pobawiłem, pokilkałem ze sobą z dwóch moich numerów, ustawiłem opis i poszedłem spać. A dziś rano włączam kompa, wracam z kawą i kanapkami, załączam GieGie i dupa:
nie mogę się połączyć! Nie wiem ocb, sprawdzam w konfiguracji firewalla, ale wsio ok, net działa, więc o co chodzi? Może serwery robią to, co robią zwykle i trzeba poczekać, aż znowu zaczną działać? Ale dla pewności uruchomiłem Pidgina i... bez najmniejszego problemu udało mi się połączyć z siecią. Rozłączyłem się i znowu spróbowałem oryginalnym gadulcem: to samo, nawet nie próbuje się łączyć. Wtedy postawiłem sobie w myślach pytanie: "I jak tu przestrzegać regulaminu, skoro ten szit bezbłędnie łączy się jedynie z serwerami od reklam?". Byłem o krok od zagajenia korespondencji z supportem GG, kiedy sobie przypomniałem, jak taka korespondencja wyglądała poprzednio, przy okazji problemów z założeniem nowego konta w tej wesołej sieci.