Polecam, polecam, polecam!!! Baba w wypożyczalni miała rację: "Niepokój", to film świetny w swoim gatunku. Prosiliśmy o dreszczowiec, ale nie taki z potworami i hektolitrami krwi, lecz taki bardziej psychorypny. Prosiliśmy o coś pobudzającego wyobraźnię i grającego na nerwach lepiej, niż złotoskrzydły anioł na harfie. To jedno słowo robiące za tytuł doskonale oddaje stan posiadacza oczu wlepionych w ekran, na którym migocze "Niepokój".
Ta produkcja rządzi!
Gdyby nie promocja 3+1 (do trzech płyt czwarta gratis), to pewnie nieprędko bym ten film obejrzał. A ja takie uwielbiam! Ubóstwiam! Zaczęło się niewinnie, bo od tytułu, który był celem naszej wizyty w wypożyczalni. Do tegoż dołączyły dwa inne z tego samego gatunku i tym sposobem uzyskaliśmy prawo do jednej płytki gratis. "Niepokój" gratis = satysfakcja gratis. Teraz ah i oh, bo ten wpis płodzę na gorąco, będąc jeszcze pod wrażeniem tego filmu. Oham i aham, bo fakt jest taki, że "Niepokój" zapodał mi końską dawkę napięcia, przy czym dozował ją w sposób rozsądny: kilka próbek, a później coraz mocniej i mocnej i tak w sumie do samego końca. A o to wszak chodzi. Wiem, że jutro wstanę i będę myślał: ot, jeden z kilku filmów, który zarobił etykietkę "ulubiony"... ;) Jednak teraz, na świeżo, będę chwalić go i polecać!
Ciąg dalszy ""Niepokój" (Disturbia) - po trzykroć polecam!!!"