Pomysł na ten wpis zrodził się wczoraj, a ściśle: w nocy z wczoraj na dziś, w trakcie cokilkudniowej wizytacji naszego forum :) Alex (pewnie wiedząc, że jaram się ruskim rapem)
rzucił tam linkiem do klipu kawałka "Ne zarekaysya" (grupy Banderos), który to kawałek od pierwszego przesłuchania nieprzerwanie gości w głośnikach mych. Poza jedną zwrotką i wydzierającym z butów bitem, "Ne zarekaysya" niewiele wspólnego ma z rapem - bardziej bym to podpiął pod dance końca XX wieku lub jakieś denso-polowe r'n'b. Jednak bez względu na skojarzenia, kawałek ten tylko mnie utwierdził w przekonaniu, że ruscy potrafią smażyć cholernie bujające traki i pod tym względem (subiektywne zdanie) należą do ścisłej światowej czołówki :)
Dziś przez cały dzień napływają życzenia "Wesołych świąt" - oczywiście, że te święta będą wesołe :) Przy takiej muzyce to i stypa miałaby szansę zamienić się w gruby melanż z serią szalonych toastów za zbawienie duszyczki opijanego nieboszczyka.