Mrożone frytki i odgrzewany sznycelek - tak mi się z głupia podsumowało te dwa tytuły :) "Zielona Mila" jest jak frytki z zamrażarki: Stephen King napisał książkę (obrał i pokroił ziemniaki), którą po jakimś czasie pewien jegomość sobie zekranizował (wyjął te frytki z zamrażarki i usmażył). Z kolei sznycelek aka. "Amityville" był już wielokrotnie odgrzewany, podgrzewany i smakowany przez wielu na przestrzeni lat wielu. Pierwsza wersja "Amityville" została nakręcona 29 lat temu (1979) i na swój remake czekała 27 lat. W międzyczasie powstało też 7 innych filmów opartych na motywie pierwowzoru, dlatego ten sznycelek wytrawnym smakoszom może wydać się nieco przeżuty ;) Ok, czas na krótką i, jak zwykle, subiektywną recenzję ;)