
Newton przypadkiem odkrył spadanie jabłek, a ja przypadkiem odkryłem serwis Plikuś.pl.
Odkryciem swym tradycyjnie się dzielę ;) Plikuś.pl to twór a'la Wyslijto albo Rapidshare, z tą jednak różnicą, że nie ma w nim żadnych limitów: zero ograniczeń transferu, rozmiaru,
czasu przechowywania czy też typu plików. Nie ma też kretyńskich reklam, linków i odliczań czasu do rozpoczęcia pobierania lub pojawienia się linka rozpoczynającego ssanie. Jedyny wymóg, to posiadanie aktywnego konta (bez logowania można jedynie ściągać z ograniczeniem jednego pliku w ciągu dwóch godzin) w Ósemka.pl, bo to tej właśnie grupy Plikuś należy. Rejestracja przebiega w dwóch etapach i na moje klikanie trwa max. dwie minuty.
- Pierwszy etap rejestracji, to podanie adresu mejlowego, na który zostanie przesłany link aktywacyjny i hasło
- Drugi, to wypełnienie formularza: nick, województwo, wiek, zainteresowania, wykształcenie i orientacyjna wysokość zarobków. (zapomniałem o czymś?)
A później to już tylko hulaj dusza i pal się łącze ;) Na uwagę i pochwałę zasługuje też plikusiowa wyszukiwarka: po tytule lub nazwie plików można "choć co" znaleźć - co jednak nie znaczy, że wszyscy wszystko mogą targać. Podczas pchania pliku na plikusiowe serwery można określić, czy ów plik ma być traktowany, jako wirtualne dobro prywatne, zabezpieczone hasłem. W wynikach wyszukiwania prywatny plik jest pokazywany, ale osoby postronne mogą go najwyżej w rozszerzenie pocałować :)