Się wszystko okaże nad ranem. Trener Gołoty, Sam Colonna i promotor, Don King, pieją z zachwytu nad formą Andrzeja. Kiedyś też piali, więc ta ich euforia zbytnio mi się nie udziela. W ostatniej walce z McBride'em Endrju pokazał charakter i wolę walki, jakiej w poprzednich walkach na próżno było u niego szukać i to napawa nadzieją, a nie ohy i ahy Kinga i Colonny. Transmisja z gali o trzeciej nad ranem, ale chyba nie będę ucinał sobie drzemki: będzie kawa za kawą, a nad ranem ruchy i wyraz twarzy robocopa :)
I coś niesamowitego: po raz pierwszy od bodajże siedmiu lat, galę bokserską pokaże TVP, a nie żadne prywatne, komercyjne twory! Chwała i dziękczynienie, choć bez większej różnicy mi to, na jakim kanale, bo Polsaty i inne takie też mam :) Jednak fakt godny odnotowania, bo to najlepszy dowód na to, że publiczna telewizja przebaczyła Gołocie jego wpadki z przeszłości (jak przegrana po 53 sekundach z Brewsterem).
Dopiero za 14 godzin zasiądę przed telewizorem, ale już od paru dni po głowie błąka mi się pytanie: na co faktycznie stać Gołotę? King z tym drugim chwalą go pod niebiosa, ale to normalne: koniunkturę napędzają, zwiększają (i tak już wysokie) ciśnienie wśród kibiców zainteresowanych dzisiejszą walką Gołoty z Mike'm Mollo. Ten drugi, młody, 20 walk, 19 zwycięstw (12 przez KO) znany jest z bardzo ofensywnego stylu walki od pierwszego gongu. Gołota na to: mówicie o jego ataku, a zapominacie o obronie. Czyżby Gołota nastawiał się na bicie z kontry? Ponoć już w pierwszej rundzie zamierza pokazać Mike'owi, że równie ważna jest defensywa.
Ciąg dalszy "Druga młodość Andrew Goloty?"