Aż mnie krew zalała jak o tym przeczytałem! To już są kpiny i szastanie instytucją „Żałoby narodowej”. Miłościwie nam panujący Kaczyński do reszty raczy przeginać: to już czwarta żałoba narodowa w ciągu ostatnich dwóch lat! Ja rozumiem, że pan prezydent jest bardzo smutny, bardzo rozpacza nad losem swoich kochanych rodaków, ale dlaczego zmusza ponad 30 milionów innych, niekoniecznie smutnych, ludzi do smucenia się razem z nim? Wystarczy, że na niewielkim obszarze zginie z 20 osób i już flagi lecą w dół, bo pan prezydent pogrąża się w rozpaczy. A co z dziesiątkami zabitych każdego dnia w wypadkach drogowych? Panu prezydentowi nie jest przykro, że na państwowych drogach giną nierzadko całe rodziny? Jeśli nasz czuły Kaczyński ma takie wrażliwe serdusio, to ja poproszę o wprowadzenie trwałej żałoby narodowej! Będziemy krajem pogrążonych w rozpaczy szaraczków, którym zrozpaczony prezydent odmawia uciech (koncerty, inne imprezy etc). Kogo on chce tą żałobą kupić? Już po wypadku w Halembie w kilku serwisach internetowych pojawiały się felietony na temat bezsensowności "takich" żałób narodowych. W większości przypadków autorom wtórowali internauci komentujący ich felietony: pan prezydent niech sobie komputer sprawi i niech poczyta, co mówi wolny naród w wolnym medium - internecie.
Ciąg dalszy "Żałoba narodowa przez cały rok!"