Płyta pabianickiego "Klimatu" pt. "Pandemonium", to jeden z tych nielegali, dzięki którym załapałem, że oficjalne wytwórnie wcale nie mają wyłączności na wydawanie najlepszych albumów i że w podziemiu również powstaje wiele produkcji na najwyższym poziomie - słowem: podziemie też może być zajebiste. Dziś jaram się właśnie nielegalami robionymi dla zajawki, własnymi siłami - słychać tam, kogo na ile stać. Album "Pandemonium" niedługo skończy 4 lata, ale moim zdaniem jest to płyta z gatunku "forever young", czyli taka wiecznie młoda, która bez względu na datę premiery, zawsze dobrze się przyjmie. Tracklistę (spis wałków na drugim obrazku) tworzy 16 pozycji: 14 kawałków + 2 bonusy (remixy "Ona" i "To jest tak").
Czym się płyta charakteryzuje? Lajtowy flow, kozackie bity i mnóstwo historyjek (tzw. storytellingów), sporo ciekawych rymów, nie brak też humoru. Najgłośniej chyba zrobiło się wokół, jedenastego na liście, utworu "18celpal", który jest swoistym, instrumentalnym dissem na 18L ("18celpal" powstał na tym samym loopie, co słynne "Jak zapomnieć" - z tą jednak różnicą, że ten loopie w "18celpal" jest nieporównywalnie lepiej pocięty :)). Wielu moich znajomych zajarało się też kawałkiem "Portret" - i wcale im się nie dziwię, bo i na mnie ten trak wrażenie zrobił (Uwaga! Odnotowano przypadki rozklejenia się płci babskiej podczas tego kawałka ;))
Ciąg dalszy "Klimat - Pandemonium"