Taka refleksja, może ciut przydługawa, ale zachęcam do przeczytania :) Byłem wczoraj u dentysty zrobić w końcu zęba, który lubił od czasu do czasu poboleć. Na poczekalni spotkałem znajomego - taki kumpel nie kumpel, starszy ode mnie o 8 lat, pracował kiedyś z moim kuzynem w sklepie. Czekał na swoją siostrę, która też była naprawiać zęba, więc czasu by pogadać było pod dostatkiem. Jak to często podczas takich przypadkowych spotkań bywa, zaczęło się od obustronnej relacja z bliżej nieokreślonej przeszłości (czyli "co u ciebie słychać"), a później temat, który dorosłe chłopy lubią najbardziej: polityka :) Temat rzeka idealny do podtrzymania każdej rozmowy :) Zaczęło się od "pochwał" pod adresem Kaczyńskiego i jego partii, a później, bardziej na luzie, rozprawialiśmy o przyszłym rządzie. Do fajnego wniosku doszliśmy: Tusk jeszcze przed objęciem rządów odniósł ogromny, ponadpartyjny sukces, którego prawdopodobnie nikt nie doceni (albo zrobi to naprawdę niewielu). Cóż, taka nasza, polska mentalność.
Ciąg dalszy "By żyło się lepiej... wszystkim."