Udział Linuksa wzrósł o 100% w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku. Tfu! Nie lubię takich poprawnych sformułowań, przynajmniej nie na swoich śmieciach ;) Może i kiedyś komponowałem w tak elokwentny sposób zdania, ale po pierwsze ze sztywniactwa się wyrasta, a po drugie to tylko mój blog alias moje własne wirtualne cztery (albo więcej) ściany ;) Będzie więc po mojemu: Linux rosnąć w siłę i być go coraz więcej na komputery domowe :) Będzie, będzie, bo coraz więcej osób docenia jego zalety. Drżyjcie Windowsy! Za 100 lat nawet ślad po was nie zostanie ;) Zanim to jednak nastąpi, sprawdzę sobie Vistę i Sevena (czy jak tam ten planowany syn Microsoftu zwał się będzie). Póki co przy Linuksie zostaję. Świetnie mi się na nim pracuje: jak kiedyś drażniło mnie linuksowe widzimisię, tak teraz wkurza mnie windowsowe. Tak, wiem, kwestia przyzwyczajenia, ale to linuksowe przyzwyczajenie jest jakieś fajniejsze :)
Ciąg dalszy "Linux rośnie w siłę"