Pięknie! Andrzej Gołota, oprócz wygranej przed czasem, odniósł jeszcze ważniejsze zwycięstwo: zwycięstwo nad samym sobą :) Mimo, że na początku walki był w tarapatach, przeżywał kryzys, to jednak pokazał charakter, wolę walki i nie uciekł z ringu, jak to wcześniej mu się zdarzało ;) Na początku pojedynku wydawać się mogło, że kwestią czasu jest, kiedy Andrzej Gołota wyląduje na deskach, a tak się jednak nie stało. Woli walki tym razem polskiemu pięściarzowi odmówić nie można. Brawo! Przetrwał kryzys, nie poddał się i w końcówce szóstej rundzie zaskoczył nie tylko McBride'a, ale też kibiców swoim potężnym lewym prostym. Nie był to przypadkowy strzał. Gołota sprawiał wrażenie, że doskonale wie co robi, a przy tym jest rozluźniony: zmiana pozycji, cel, pal i McBride zaczyna dryfować, niczym wielki okręt, któremu siadły silniki ;)
Ciąg dalszy "Podwójne zwycięstwo Gołoty"