W Dębicy się dogadali, a w Mielcu nie. Lekarze z powołania, taa... O dyrektorze dębickiego szpitala mówili "karierowicz, przydupas (czyj?)" i co? I ten karierowicz doszedł do porozumienia z lekarzami! Moim zdaniem to dobry fachowiec i tak uważam od czasu, kiedy jeszcze był szefem Urzędu Pracy. Z resztą jako dyrektor szpitala też doskonale działa: calutka elewacja wymieniona plus plastikowe okna, nowa ekologiczna (i tania w kosztach) kotłownia dla szpitala, remonty wewnątrz. Nie trzeba Religi, wystarczy dobry fachowiec. W Mielcu niestety lekarze nie dogadali się z dyrekcją i trwa ewakuacja. Od rana karetki jeżdżą w te i wewte, często na sygnale i przewożą pacjentów z mieleckiego do dębickiego. Co chwilę słyszę wycie syren jakby się waliło i paliło, skupić się nie można, bo co chwilę karetka zapieprza na sygnale. Współczuję tym ludziom, którzy mieli pecha trafić na zamykane oddziały: jak choćby świeżo upieczonej matce, którą wysłano do Rzeszowa, a noworodka do Dębicy.
Ciąg dalszy "Ewakuacje szpitali"