Przeszukując swoje płyty, na jednej z nich znalazłem nasz stary skit sprzed przeszło roku: "Rapu kłęby prosto z gęby". Cóż: przesłuchałem i tak na wspomnienia mnie wzięło. Pamiętam, jakby to było wczoraj: do nagrywek były dwa dni, a ja ze Szmaygerem nie mogliśmy się doczekać i nagraliśmy w bardzo domowych warunkach tego skita :) To był spontan: zamiast bitu beatbox (niezła beka wtedy była, nagrywaliśmy podkład po kawałku, tzn. bębny i "bass" razem, a później jeszcze inne takie łuuuu :)). Mikrofon od kompa, stąd to lekko pudełkowe brzmienie, ale i tak mi się podoba, przede wszystkim przypomina mi stare czasy (ale czy rok z hakiem to tak strasznie dawno?). To jak nałóg jest, nie idzie wytrzymać, ale pocieszam się tym, że jeszcze niecałe dwa tygodnie i nagrywki już ruszą pełną parą. Nareszcie :)
Ciąg dalszy "Rapu kłęby prosto z gęby"