...to się lubi, co się ma. Tak powiedział Szpakowski, myląc się za pierwszym razem ;) Cóż, będzie i jeden punkt. Najważniejsze jest to, że nie przegraliśmy, bo w przypadku porażki stracilibyśmy fotel lidera. W fachowca nie mam zamiaru się bawić, niech analizami meczu zajmą się specjaliści. Ja ograniczę się do własnego, bądź co bądź, swobodnego komentarza po meczu.
Przede wszystkim chcę pochwalić Boruca: on wie, kiedy skiksować :) Jego rażące błędy nie skończyły się utratą bramek, natomiast gdy trzeba było, to bronił wręcz fenomenalnie, ratując nasze zero na tablicy wyników! Jedziemy dalej: na dzień dzisiejszy dobrą flaszkę postawiłbym jeszcze Kubie Błaszczykowskiemu: to, co wyprawiał on (w szczególności w pierwszej połowie) przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Wspaniały drybling, za który do flaszki dorzuciłbym jeszcze beczułkę (5l) piwa.
Ciąg dalszy "Jak się nie ma, co się lubi..."