Niech mi nikt nie próbuje wciskać, że rap to tylko gadanie do bitu. Nigdy tak nie myślałem, ale co jakiś czas spotykam się z takimi opiniami "znawców". Dziś słuchałem sobie internetowego radia w klimacie hip-hop i puścili ten kawałek. Chyba wpadłem w jakąś czarną dziurę czasową. Nie wiem, co w tym czasie robiłem..
Kilka rzeczy mi się w głowie nie może pomieścić: po pierwsze jak to się stało, że tego kawałka do dzisiaj nie słyszałem, a jedynie refren coś mi tam przypomina i z czymś tam mi się kojarzy. Po drugie jak to możliwe, że taki geniusz, 2Pac, żył w latach, kiedy większość w ogóle (albo prawie) nie miała stylu? Dziś poziom techniczny jest nieporównywalnie wyższy i współcześni podziemni raperzy są o kilka klas lepsi od tych, którzy przed laty stanowili czołówkę. Owszem, poziom rośnie, ale jak to 2Pac robił? Brakuje słów, aby skomentować jego flow. Jedyne słowo, jakie mi się nasuwa, to "geniusz". Posłuchajcie i obejrzyjcie klip "Dear Mama" z 1995 roku.
Ciąg dalszy "2Pac - Dear Mama"