"Pociąg pospieszny Światowid ze Szczecina do Przemyśla jedzie opóźniony o 25 minut. Czas opóźnienia może ulec zmianie" - po tym komunikacie jęk zawodu przetoczył się po peronie. Typowo polska mentalność... Czy Polacy są naprawdę tak wielkimi pesymistami? Jak tak w ogóle można? Wzdychali i miny mieli takie, jakby maszynista tego pociągu robił wszystko, aby jeszcze bardziej się spóźnić - a przecież sama logika podsuwa myśl zupełnie odmienną.
Na tak długiej trasie zawsze może wydarzyć się coś, co spowoduje opóźnienie pociągu. Normalne to... ale żeby od razu robić miny, jakby telewizor się zepsuł w najlepszym momencie filmu?
Ciąg dalszy "Pokonać pesymizm..."