
Kiedy koleżanka poprosiła mnie o napisanie kilku słów o działalności
Straży dla Zwierząt, pomyślałem: "ot, jedna z wielu akcji na rzecz pomocy zwierzakom. Pewnie zbierają na jakieś lekarstwa, jedzenie lub remont schroniska."
Bez większego entuzjazmu zgodziłem się jednak spełnić jej prośbę.
Dała mi link do oficjalnej strony Straży, której przeglądanie kończyłem z mieszanymi uczuciami: podziw dla Strażników, współczucie dla zwierząt i przerażenie ludzkim okrucieństwem... Ogromnie zaskoczyło mnie zaangażowanie ludzi ze Stowarzyszenia: nie tracą czasu na manifestacje, tylko działają! Nic dziwnego, że pierwszy raz o Nich słyszę.
Tak teraz myślę... wzruszamy się na widok cierpiących zwierząt, ale sami nie robimy właściwie nic, by im pomóc! Mało tego: nie robimy nic, aby pomóc tym, którzy chcą pomagać.