Palić nie palę, ale kawy więcej piję. Zostało mi to po tym, jak kawą zabijałem głód nikotynowy w pierwszych dniach po niepalenia. Każdego dnia po przebudzeniu kawa, w południe kawa, po obiedzie kawa i pod wieczór jeszcze jedna. Dziś postanowiłem nie pic kawy przez cały boży dzień. Efektem jest pękająca głowa. Boli jak diabli :/
Jutro przestanie, kiedy się solidnie wyśpię. Taki uzależniony od picia kawy jeszcze nie jestem, ale co mają mówić te skrajne przypadki, które po wypiciu zjadają fusy? Dla nich kawa musi być czarna i fusiasta – żadnych kaw rozpuszczalnych, śmietanek itp. Słyszałem o jakimś moim dalekim wujku, który jest takim “kawiarzem”. To jest dopiero skrzywienie :D