Brak sił, brak słów... To, co się w naszym kraju dzieje, to jeden wielki absurd. Podzielony na dwie części kraj, zwycięskie partie kompletnie zapomniały już o swoich wyborcach... To Polska... Kilka dni temu szedłem przez miasto, dwóch gości w średnim wieku omal się nie pobiło w trakcie burzliwej dyskusji o polityce, a wczoraj, z bloku obok przez otwarte okno dobiegały głosy awantury rodzinnej „-Jeszcze jedno słowo o PiS-ie, a przyjebię ci szmatą!”... Kraj nasz umiera! Miliony ludzi uciekły za granice w poszukiwaniu lepszego życia, miliony myślą o wyjeździe, a ci, którzy zostaną, to albo osoby, które z różnych przyczyn muszą tu zostać, albo te ślepo zapatrzone na Kaczyńskich i ich świtę, no i nie zapominajmy o „moherowej armii”. Powiedzmy sobie szczerze: kto z nas jeszcze kocha Polskę?
Ciąg dalszy "Narodowa frustracja - kraj nasz umiera"