Sprzątając swój pokój znalazłem kartkę. Jest to ksero „Desideraty”, którą kilka lat temu mój brat przyniósł ze szkoły. Ten tekst zrobił na mnie przeogromne wrażenie... Ten tekst oprócz tego, że jest ponadczasowy, jest jedynym prawdziwym tekstem, jaki znam. Inne prawdy życiowe to dla mnie fikcja. „Desiderata”, to także tytuł kawałka WWO – gdy przeczytałem „Desideratę”, zrozumiałem, co ich zainspirowało do nawinięcia tego tekstu. Sam bym to zrobił na ich miejscu, ale kto pierwszy, ten lepszy ;-) Zanim zabrałem się za przepisywanie z kartki, poszukałem w internecie, czy nie ma gdzieś gotowej „Desideraty”. Owszem, były, ale w innym tłumaczeniu, niż ten tekst, który ja posiadam. Także różnie datowana jest „Desiderata”, niektórzy przypisali mu datę 1927, jednak „moja wersja” pochodzi z końca XVII wieku, dokładnie z 1692 roku. Warto przeczytać ten tekst, nawet jeśli już się go zna. Przepisałem literka po literce ;-)
Ciąg dalszy "Desiderata"
Dopiero dzisiaj udało mi sie ogarnąć pokój. Miałem sprzątać w zeszłą sobotę, ale odsypiałem wyjazd do Krakowa (byłem odwieźć Alexa na lotnisko) i wieczorem już mi się nie chciało ;-) Za to dzisiaj wstałem przed 10 rano, tato spytał, czy nie chcę firanek dać do prania, bo piorą. Zdjąłem firanki i zaniosłem do prania. Wróciłem do pokoju i zamiast okna zobaczyłem cmentarzysko much, komarów ciem i innych owadów. Poszedłem do łazienki po płyn do szyb, tato akurat wrócił z zakupów i jeszcze w przedpokoju z reklamówki wydarłem mu zgrzewkę papierowych ręczników :D Zabrałem się za mycie okna. Na wewnętrznej stronie zewnętrznej szyby osad z sadzy, która dostała się tam zimą, kiedy sąsiedzi z domu prywatnego naprzeciwko palili w piecu i tam poszło najwięcej ręcznika. Na wiosnę przecież nie myłem okna od środka.
Ciąg dalszy "Posprzątane... sentymentalna podróż przy okazji :)"