Kiedy ktoś pyta o łatwą w obsłudze dystrybucję Linuksa, wszyscy chórkiem wymieniają 3-4 popularne dystrybucje zaznaczając, że musi to być distro z KDE. Główny argument, jaki przy okazji takich odpowiedzi pada, brzmi: to środowisko graficzne jest bardzo podobne do Windows. Może i podobne, ale Linux to nie Windows. Moim zdaniem Gnome jest lepszy na początek. Nie jest tak przeładowany funkcjami, jak KDE: jest prosty i logiczny. Początkujący użytkownik, szukający w KDE Windowsa nie znajdzie go, przez co może poczuć się oszukany i dojść do wniosku, że Linux nie jest tym, czego szukał - wszak obiecywano mu podobieństwo do systemu z Redmond. Po co się oszukiwać? Linux to nie Windows!
Uważam, że systemu powinno się uczyć od podstaw, krok po kroku. Trzeba przez cały czas pamiętać, że jest to zupełnie inny OS, nie zaś zamiennik/klon Windowsa: inna architektura, inna filozofia działania, inne aplikacje. Linux nie jest darmowym Windowsem. Sam też próbowałem zacząć od KDE - dwukrotnie, ale po kilku godzinach dochodziłem do wniosku, że skoro w poszukiwaniu systemowego menu w jednym i drugim systemie trzeba klikać na ikonkę w lewym dolnym rogu, a reszta jest już inna, to ja już wolę Windowsa.
Dopiero dzięki Gnome zapuściłem korzenie w Linuksie. Proste w obsłudze środowisko cały czas przypominało mi, że to inny system, którego na nowo muszę się nauczyć. I tak też się stało. Za bezsensowne uważam więc szukanie w KDE Windowsa - takie coś kojarzy mi się z tłumaczeniem, że w Wielkiej Brytanii też są asfaltowe drogi ze skrętami w lewo i prawo, ale już z pominięciem faktu, że w tym kraju obowiązuje ruch prawostronny. Jeździ się inaczej, prowadzi się inaczej.
Mac OS X jakoś nie jest wzorowany na Windows, a jednak wielu o nim marzy, deklarując przy tym gotowość do nauki tego systemu. Bo prawda jest jedna: każdy system jest inny i każdego trzeba się uczyć od podstaw - na nowo. Wszystkim, którzy naprawdę chcą poznać Linuksa, polecam środowisko Gnome. KDE dla początkującego jest raczej kiepskim wyborem.
Popatrzmy na Ubuntu: dystrybucja ta odniosła olbrzymi sukces, a przecież domyślnie oferuje Gnome. Właśnie na to środowisko postawili twórcy Ubuntu. Może myślą podobnie jak ja? ;) Ludzie ściągali albo zamawiali, Ubuntu iinstalowali i uczyli się obsługi tego systemu. I się nauczyli.
Osobiście jestem fanem środowiska Gnome. Kilka razy próbowałem KDE, ale to nie dla mnie. KDE ma swoich zwolenników i wcale nie mam zamiaru ich przekonywać do Gnome'a ;) Ale po kiego ch... wmawiać ludziom chcącym spróbować Linuksa, że KDE będzie lepsze, bo jest prawie jak Windows. Wiadomo, co robi "prawie". Takie gadanie mija się z celem.
Padają argumenty o pani Krysi, dla której synonimem internetu jest niebieska ikonka "E". Nie prościej jednak pani Krysi wyjaśnić, że jest inaczej? Że może to być "O" lub lis na kuli ziemskiej? Skoro pani Krysia potrafiła się nauczyć, że "E" to internet, to nauczy się też, że "O" i lis także jest internetem. A z czasem pojmie, że może to być także "A", "N", "K" - czy jeszcze co innego.
Jeśli więc spyta mnie ktoś, co na dobry początek mogę mu polecić, odpowiem że Gnome, bo jest prostym, intuicyjnym środowiskiem graficznym dla Linuksa, któremu nie brak potrzebnych funkcji. Bardzo dobre do poznawania nowego systemu. I po raz ostatni powtórzę: Linux to nie Windows, więc mydlenie oczu jakimś podobieństwem jest pozbawione sensu.