Myślałem, że mi okno do pokoju wpadnie!!! Nie przesadzam. W porę to okno zamknąłem... stałem przy nim jeszcze, gdy zobaczyłem, jak drzewa uginają się pod naporem wietrznej tsunami. Cholera, niesamowite to było! Idealnie pod kątem prostym potężny podmuch wiatru uderzył w ścianę bloku – ścianę, w której mam okno. Drzewa, które normalnie przysłaniają mi parking, boisko i Biedronkę ugięły się do tego stopnia, że wydawało się, że ich nie ma. Trzeszczały drzewa, trzeszczało okno. Odruchowo naparłem na nie od środka, żeby czasem nie wpadło mi do pokoju ;) Nieźle powiało... raz, a dobrze. Wiedziałem, że ucierpiała ta wierzba, która jako pierwsza przyjęła potężny podmuch. Przed chwilą wyszedłem zrobić jej pamiątkowe zdjęcie: to, co zobaczyłem, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Byłem pewien, że złamało najwyżej jeden konar, a tymczasem...
Wracając do szkód, to u mojego kumpla grad powybijał szyby w domu.. O 2:20 w nocy widziałem wracające chyba z usuwania awarii pogotowie energetyczne.