Najogólniej rzecz biorąc miłość jest sumą pożądania i przyjaźni, jednak jest to bardzo ogólnikowe sformułowanie.
Ile razy patrzyłeś/aś jej/mu w oczy wypowiadając słowa: kocham cię, ale nie zdając sobie tak naprawdę sprawy z ich znaczenia? Ile razy przysięgałeś/aś bezgraniczną miłość na zawsze, a jakiś czas później rozstawaliście się? Ile razy mówiliście sobie „kocham” gdy wszystko się wam dobrze układało, a gdy przychodził kryzys, coś zgrzytało rozstawaliście się? Ile razy byłeś/aś pewny/a, że kochasz, a po niedługim czasie twoje serce było znowu wolne? Masz pewność, że to uczucie, które was wtedy łączyło to była właśnie miłość?
Miłość to wielkie słowo i jeszcze większa wartość w życiu każdego z nas. Potrzebujemy jej by żyć. Jak odróżnić ją od zwykłego zauroczenia? Postaram się w prostych słowach wyjaśnić to, czego nauczyło mnie życie i co sam zaobserwowałem.
Jeśli chcesz, aby twoje uczucie było silne, trwałe, takie, o jakim marzysz to zejdź na ziemię. To nie takie proste prawdziwie kochać. Aby miłość kwitła i towarzyszyła nam przez naprawdę długie lata musimy budować ją na twardym, mocnym gruncie, jakim jest zaufanie, przyjaźń, szacunek, podziw. Tylko to nam pozostanie, kiedy minie pierwszy żar zauroczenia, tylko to będzie nas trzymać przy sobie w trudnych chwilach i tylko to sprawi, że będziemy chcieli nadal kochać. To bardzo ważne. Wybierając partnera/partnerkę na swoje życie nie kierujmy się więc urodą, bo ona przemija. Czas odciśnie swoje znamię na naszych twarzach, ciele i co wtedy pozostanie, jeśli nie zadbaliśmy o duchowe elementy związku? Nic nie pozostanie oprócz żalu, goryczy i złości.
Na początku jest zauroczenie, szaleństwo, ale to przemija: znika też romantyczna wiara w wszechmoc miłości, którą znamy z książek czy filmów. Miłość każdej pary jest inna, tak jak różni są ludzie: miłość będzie taka jak my i taką będzie miała moc i wartość jaką sami sobą prezentujemy. Jeśli ktoś jest ubogi duchowo to i jego uczucie nie będzie zbyt głębokie.. i odwrotnie: jeśli ktoś wiele ma do zaoferowania na budowę swojego uczucia, to więcej mu to uczucie zwróci.
Wielu osobom miłość kojarzy się z sielanką. Układa się wszystko po myśli obojga to jest pięknie.. jak na plaży w upalne, lipcowe popołudnie. Czyściutkie niebo niezmącone żadnym, nawet najmniejszym obłokiem, nie mówiąc już o deszczowych chmurach. Wtedy jest pięknie: życie jest piękne, miłość jest piękna... A co będzie, kiedy przyjdzie ulewa? Analogicznie: co będzie jeśli nadejdą jakieś problemy, trudności, nieporozumienia, kryzys? Co się stanie, jeśli wszystko skuje mróz i lipiec zamieni się w styczeń? Miłość umrze, bo nikt nie myślał o zimnie... Trzeba mieć na uwadze to, że nie zawsze będzie pięknie, słonecznie, gorąco.
Jak już wcześniej napisałem, o przyszłym partnerze należy myśleć jak o przyszłym przyjacielu. Nie kierować się instynktem myśląc tylko o seksie i sprawach związanych z nim, ale przede wszystkim o przyjaźni, która pozostanie na długo po tym, jak ostatni żar namiętności zgaśnie. Cały czas trzeba myśleć o tym co jutro, bo miłość ma być ponadczasowa.
Popatrz: młodość, namiętność, beztroskie chwile w ramionach partnera, słodkie minki, upominki bez okazji... A czy po kilkunastu latach będzie to miało miejsce? Czy nie wydawać się będą śmieszne te podarunki, słodziutkie miny i jeszcze słodsze słowka? Wszystko to jest powierzchowne, ulotne. Wszystko przeminie, jak uroda, i pozostanie jedynie to, co cały czas kwitło i dojrzewało w nas.
Wielu z nas chciałoby szybko iść do celu, jakim jest prawdziwa miłość, a tego celu nie da się osiągnąć drogą na skróty. Tam trzeba iść metr po metrze jedyną drogą jaką jest mozolne budowanie silnych fundamentów. Miłość w zarodku umrze, jeśli pójdziemy na łatwiznę: zamiast budować potęgę miłości zabijemy ją, jej piękno i subtelność. Taka miłość zamiast rozwinąć się i towarzyszyć nam przez całe życie będzie tylko niewielkim epizodem w naszej szarej codzienności.
Związek dwojga ludzi zbudowany z cegiełek psychicznych jest o wiele, wiele więcej wart niż ten, budowany na pożądaniu. Miłość oparta na seksie jest jak woda: wygotuje się, ulotni i nic po niej nie pozostanie.
Starajmy się nie tracić czasu na przelotne związki: jeśli chcemy wejść w nowy związek zastanówmy się dłużej, czy warto: gdy przyzwyczaimy się do takich krótkich miłostek nasze szanse na prawdziwą miłość znacząco zmaleją. Przyzwyczajajmy się do stałości i wierności, bo to zaowocuje w dojrzałym uczuciu.
Dlaczego rozczarowania w miłości tak bolą? Bo miłość i jej pochodne to taka sfera, w którą bardzo się angażujemy: dajemy z siebie tyle, ile jesteśmy w stanie dać i każde niepowodzenie tak bardzo boli. Jesteśmy tylko ludźmi przecież.. Ale człowiek też potrafi być kimś! A kimś trzeba być, żeby prawdziwie pokochać.. to nie takie proste umieć leczyć rany kochanej osoby samemu będąc o wiele bardziej rannym.
respekt :)
Dzieki :-)
niestety nie mozna napisac definicji miłości dla wszystkich - kazdy ma swoja definicje... i to przykre: kazda jest prawdziwa. Bo ten ktory uwarza ze jest mozliwa milosc do konca zycia - ma racje. i ten ktory twierdzi ze jej nie ma lub ze jest ulotna - rowniez ma racje.
Związek dwojga ludzi zbudowany z cegiełek psychicznych jest o wiele, wiele więcej wart niż ten, budowany na pożądaniu. - super, swietnie, racja!!! tylko to, ja nazwalabym przyjaznia (ale to ja!). miłość to fizycznosc i przyjazn w rownym procencie (50/50)
budujesz zwiazek na poczatku na rozmowie, wspolnych zainteresowaniach, przezyciach... czujesz ze ta osoba staje sie twoim przyjacielem, gadasz o wszystkim, ufasz, szanujesz, jestes zafascynowany tym samym kolorem cegielek psychicznych... czujesz ze to jest to... czas na fizycznosc, bo przeciez budujesz zwiazek, prawda... i czegos ci brakuje ... pozadania? no dobra, nie zawsze moze byc pieknie i kolorowo, nie mozna miec wszystkiego... ale w takim razie, co to jest przyjazn i fizyczny obowiazek, czy miłość? reasumujac pożądanie jest wazne! ale to tylko moje zdanie, po przezyciu zwiazku prawie "pieknego i kolorowego"..., ktory zaczal sie od przyjaźni i skonczyl sie na przyjaźni, bo zabraklo zdrowego pociagu fizycznego.
powodzenia w miłości i wiary w nia...
chociaz chce skomentowac ta definicje za kilka lat... :-)
Zanim powiesz "Kocham" posłuchaj głosu rozsądku, nie serca... – grrrr, aż mnie ciarki przeszły, gdy przeczytałam to zdanie. Zanim powiesz „kocham”, owszem, zastanów się, ale nie słuchaj głosu rozsądku!!! Jeśli w danym momencie czujesz i jesteś pewny, że kochasz, powiedz to. To jest ten dany moment. Oczywiście, jeśli masz wątpliwości, co do tego, czy kochasz, wstrzymaj się od powiedzenia tych słów. Czy uważasz, że osoby, które wyznając sobie miłość, a po kilku latach rozstając się, nie kochały prawdziwie??? Czy nie uważasz, że słuchając głosu rozsądku, budujesz związek z rozsądku, a nie z miłości??? Czy chciałbyś usłyszeć słowa „kocham” od dziewczyny, która stwierdza, że rozsądnie jest je wypowiedzieć, słowa, które nie płyną z głebi serca??? Ale słowo „kocham” zobowiązuje – masz rację.
Owszem, obserwując małżeństwa w około zaczyna się wątpić – pożądanie, słowa rzucane na wiatr, seks, małżeństwo, a później żal i gorycz, bo brak gruntu szacunku, przyjaźni, zaufania. Ale jeśli jesteśmy na tyle dojrzali, żeby zbudować związek na przyjaźni i pożądaniu w równym stopniu, będziemy zwycięzcami. A wierzę, że to możliwe.
”Nie zgadzam się z Tobą, ale zawsze będę bronić Twojego prawa do własnego zdania”(Wolter)
Bo przecież każdy ma prawo do własnego zdania na każdy temat, prawda?!
Chociaż nie tak do końca nie zgadzam się z Tobą, bo zdanie:
„Starajmy się nie tracić czasu na przelotne związki: jeśli chcemy wejść w nowy związek zastanówmy się dłużej, czy warto: gdy przyzwyczaimy się do takich krótkich miłostek nasze szanse na prawdziwą miłość znacząco zmaleją. Przyzwyczajajmy się do stałości i wierności, bo to zaowocuje w dojrzałym uczuciu” jest jak najbardziej prawdziwe. Jak i również notki dotyczace innych dziedzin życia, o których piszesz w swoim blogu.
Moze i powtórzę się, ale chciałabym skomentować Twoją definicję miłości za kilka lat. Może stanie się tak, że zgodzę się z nią bez żadnego „ale”...
"Czy uważasz, że osoby, które wyznając sobie miłość, a po kilku latach rozstając się, nie kochały prawdziwie???"
takie rozstanie nie musi oznaczac konca miłości, bo skoro prawdziwie sie kochaly, to musialoby sie jedno z nich zmienic i stracic to, co ta druga osoba kochala...
"Czy nie uważasz, że słuchając głosu rozsądku, budujesz związek z rozsądku, a nie z miłości???"
Sam rozsądek - nieeee... Serce niech podpowiada, rozum niech decyduje...
"Czy chciałbyś usłyszeć słowa „kocham” od dziewczyny, która stwierdza, że rozsądnie jest je wypowiedzieć, słowa, które nie płyną z głębi serca???"
Nie wiem co dokladnie masz na mysli... Czy chodzi Ci o wyrachowanie, nieszczerze wyznanie miłości? Jesli tak, to nijak sie to ma do mojej definicji, bo takich klamstw jest wiele takze wsrod tych, ktorzy inaczej pojmuja miłość. Jesli zas chodzi o wyznanie w pelni przemyslane, poparte rozsadkiem, to wolalbym takie, niz wyznanie milosci wypowiedziane na pierwszej czy drugiej randce
"Zanim powiesz „kocham”, owszem, zastanów się, ale nie słuchaj głosu rozsądku!!! Jeśli w danym momencie czujesz i jesteś pewny, że kochasz, powiedz to"
Miłość chwilowa, rodzaca sie w sytuacji? Wiele jest uczuc i emocji, pod wplywem ktorych ludzie mowia "kocham" (pozadanie, rozczulenie, chec pocieszenia... ) Nie, niczego rodzacego sie w chwili nie jestem pewien, tym bardziej, ze sam jestem z natury impulsywny, moge kogos w jednej chwili pokochac, by juz kolejna chwila stanela pod znakiem niesmaku (zeby nie powiedziec "pogardy") czy wrecz znienawidziec. Dlatego stawiam na rozsadek. Milosc to wielkie slowo i lepiej gleboko przeanalizowac to, co sie czuje, niz bez zastanowienia rzucic wyznanie miłości, ktore kazdemu trafia w serce
takie rozstanie nie musi oznaczac konca miłości” – a jeśli oznacza ???
rozsądna miłość ... nigdy nie chcę takiej doświadczyć.
Każde słowo – jeśli płynie z głębi człowieka – jest prawdziwe, czy to w chwili pożądania, rozczulenia, chęci pocieszenia, niesmaku. nie tylko słowa wyznania miłości. Czy jesteś w stanie zapewnić osobę, której wyznajesz miłość- po uprzednim przeanalizowaniu tego przez rozsądek, że będzie ona trwała wiecznie i niezmiennie? Ja sądzę, że nie! W żadnym wypadku. Nawet kiedy wstępujesz w związek małżeński.
Kiedy ktoś mówi mi że mnie kocha (nie mówię tu o pierwszej czy drugiej randce ) ,a czuję że te słowa są szczere, wierzę mu – ale zdaję sobie również sprawę, że może przyjść taki dzień, że przestanie to czuć i np. mnie znienawidzi – właśnie tu potrzebny jest rozsądek. Powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że relacje i uczucia międzyludzkie, tudzież między mężczyzną a kobietą zmieniają się.
odpowiedź juz padla zaraz po tym, co zacytowalas ;)
"rozsądna miłość ... nigdy nie chcę takiej doświadczyć. "
rozsądna - nie! prawdziwa - tak, to pasuje. Wydaje mi sie, ze ty przez slowo "miłość" rozumiesz cos, co jest ulotne i napawa nas szczesciem. Ja to nazywam zauroczeniem i dla mnie jest to wstep do glebszego uczucia, jakim jest milosc :) kiedy mija takie zauroczenie, stan, kiedy bezkrytyczni jestesmy jak rzadko, wtedy mozna probowac odpowiedziec sobie co dalej. W zauroczeniu mozna zyc nie majac ze soba nic wspolnego; nie rozumiejac sie wzajemnie, nawet nie rozmawiajac; Szalejace serce i tak dojdzie do glosu. Ale to nie milosc.
"Czy jesteś w stanie zapewnić osobę, której wyznajesz miłość - po uprzednim przeanalizowaniu tego przez rozsądek, że będzie ona trwała wiecznie i niezmiennie?"
a czy ty bylabys w stanie w to uwierzyc? Jesli pokochalbym ta osobe prawdziwie, to naprawde musialaby sie bardzo postarac, zeby to uczucie zabic.
"Kiedy ktoś mówi mi że mnie kocha (nie mówię tu o pierwszej czy drugiej randce ;) ) ,a czuję że te słowa są szczere, wierzę mu"
ja tez wierze, bo te slowa szczere: tak szczere jak spontaniczne. Trafiaja w serce mimo tego, ze sam dopowiadam sobie "pozyjemy zobaczymy" :P Wiesz ostroznosc i odpowiedzialnosc... Slowo kocham jest pelne oddania, a sa osoby, ktore wyznaniem milosci mozna skrzywdzic: twoja "milosc" sie skonczy, a taka osoba np. zakoduje sobie, ze ty juz jestes jego i nie pogodzi sie z tym, ze juz nie. Widzisz, ja milosc przeogromnie cenie, nie szqastam tym slowem, bo nie chce go degradowac: zbyt duza wartosc ma.
"Powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że relacje i uczucia międzyludzkie, tudzież między mężczyzną a kobietą zmieniają się. "
oczywiscie, ze sie zmieniaja, bo milosc jest tak rozna, jak rozni sa ludzie i rozne sytuacje w zyciu, ale milosc to więź, ktora sama w sobie rzadko sie zmienia.
Teraz wiem jak mam postepować z nią! Że zanim sie z kimś zwiaże najpier będe musiała sie przekonać czy nasz zwiazek nasze uczucie ma sens!
Dziękuje temu kto to napisał!
Żeby napisac taki tekst trzeba dużo przeżyc. Ja swoją miłośc straciłam (prawie dosłownie... ; cud, że ON jeszcze żyje...). Przeżyłam piękne chwile, które przeminęły i nigdy nie wrócą (szczerze: nie chcę żeby wróciły, bo zbyt często były zbyt bolesne) ale na zawsze zostaną w mojej pamięci.
Jeszcze raz gratuluję tekstu.
Miłość - to coś, co sprawia, że człowiek dostrzega coś poza swoim czubkiem nosa - dostrzega drugiego człowieka.
Miłość - to uczucie które sprawia, że chcemy żyć a czasem nawet umrzeć.
Miłość - jest jak dzień i noc, woda i ogień.
Miłość - to tak naprawdę coś czego nie można zdefiniować, bo tylu ilu ludzi na Ziemi tyle może być jej definicji.
Osoba, która podejmuje to wyzwanie (zdefiniowania miłości) może zajść w ciemny zaułek.
Lecz nie będę podcinać nikomu skrzydeł. PRUBUJCIE bo tylko wtedy można czegoś dokonać.
kto potrafi leczyc rany
mimo że sam w duszy szlocha
"to nie takie proste umieć leczyć rany kochanej osoby samemu będąc o wiele bardziej rannym."
nie chce sie wtrącać ale to jest definicja miłości tej miedzy kobietą a mężczyzną a nie miłości macierzyńskiej :P
A to jest naprawdę piękne:
"to nie takie proste umieć leczyć rany kochanej osoby samemu będąc o wiele bardziej rannym"
Muszę sobie to gdzieś zapisać ;)
P.S. Przy tym tekście to każdy poeta romantyczny wymięka ;)
Widzisz... TV i kolorowa prasa lansują zupełnie inny model miłości i ja z tym tekstem nie mam szans się przebić ;) Mówi się: postęp, cywilizacja :)
"w dzisiejszych czasach trzeba wykazać się umiejętnością wyselekcjonowania tego co dla nas najlepsze"
tylko problem w tym, że większość nie ma pojęcia, co jest dla niego najlepsze, bo różne media lansuja różne modele na styl życia, różne filozofie itp...
"w telewizji i prasie przepisów na zycie jest tak dużo, że nie można się zdecydować" ;)
Ale myślę, że szukanie przepisu na życie w telewizji czy prasie mija się z celem ;)
Swoją drogą to czasami dziwię się dlaczego ludzie właśnie tak "wchłaniają" to wszystko co dostarczają media...
Myślą, że to im w życiu pomoże??? Moim zdaniem raczej nie :/
...tekst dobry, chociaż nie zgadzam się z nich w 100%
Oby ten związek trwał wiecznie!
proste i prawdziwe.
pozdrawiam :)
A tak poważnie: romantyk to imho ktoś kto poddaje sie permanentnie sferze uczuć, natomiast to że ktoś stara sie tę sferę analizować nie oznacza że jest romantykiem.
@szuman dopóki nie zaczniesz wzdychać do portretu Dody elektrody to raczej romantyczna melancholia ci nie grozi (jaki ładny obrazek, aż sobie to wyobraziłem xD)
PS. Tematy na twoim blogu zdają się żyć swoim dłuuugim życiem ->29.04.2006, nieźle ;)
ad PS. to chyba dowód, że te wpisy są stare, ale jare - co mnie, rzecz jasna, cieszy ;)
@przemo- jezeli juz zbaczamy na tematy zwiazane z literatura romantyczna- Pan Tadeusz byl fajny- ja nie przebrnelam przez Cierpienia mlodego Wertera... ale to tak tylko na marginesie :D
a co do daty- no wiesz, bywa, ze ktos przez przypadek trafia w jakies miejsce- wszak w Internecie wszystko mozliwe jest :P
No cóż, miłość...ludzie w moim wieku szukają jej w internecie, a niestety, miłość na odległość to nie jest nic dobrego, jeżeli się wcześniej nie znało w realu...
Ja też spróbowałem i również tego nie zrobię.
Miłość na odległość - ok, ale jeżeli wcześniej znałeś tą osobę. A jeśli wasza znajomość zaczęła się od "CzE PoKlIkAsH?" to raczej nie macie szans. No i pod uwagę trzeba wziąć, że większość dziewczyn w gimnazjum jest...jakby to łagodnie powiedzieć...niedorozwiniętych. Szukają chłopaka nie po to, by kochać, ale po to, by mieć.
http://www.myloove.yoyo.pl/
Warto :)
Pozdrawiam cieplutko:)
u mnie juz sie zawalil ze nawet slad po nim nie pozostal ;p teraz wole swoje uczucia koncentrowac na ukochanym niz na bostwach i nie ma mowy o wyrzutach sumienia bo kocham szczerze i tylko jego ;*
„Choćbym posiadł wszelkie bogactwo,
a miłości bym nie miał,
byłbym jako banknot szeleszczący,
wszyscy by mnie wielbili.”
I ja się zgodzę.
Już od samego początku mojego dojrzewania, chciałam takiej miłości, ale nie było mi pisane..
Słowo Kocham jest dla mnie czymś niesamowitym,
żeby kochać trzeba wiele innych rzeczy,
Tak samo jak i sam pocałunek jest dla mnie czymś niezwykłym, nigdy nie całowałam się z pierwszym lepszym napotkanym chłopakiem...
Jest to przeznaczone jedynie dla osoby do której będę czuć choćby to tzw. zauroczenie.
Ale jeszcze wtedy powinnam być z nim..
Tak łatwo jest mówić komuś kocham...
ale nie każdemu... u mnie w rodzinie nie mówi się tego często. Ostatnio była taka okazja "dzień matki" słowo kocham brzmiało tak pięknie, że aż łzy same cisy się do oczu...
Mam chłopaka, który dał mi tyle szczęścia, który tak wiele poświęcił dla mnie, który tak bardzo się zmienił. Dał mi to czego tak bardzo chciałam.
Rozumie mnie, pociesza i ja tak samo...
Mam nadzieję że się to nigdy nie zmieni, nie wyobrażam sobie życia bez niego... on zresztą beze mnie też.
Budujemy fundamenty już od ponad pół roku... jeszcze nie było między nami żadnej kłótni takiej żebyśmy się pogniewali czy coś takiego...
zresztą ja tak nie umiem...
Nasz związek jest młody, mimo to nazywam go miłością... Umiemy oprzeć się pokusie jakim jest seks, nie trzeba się z tym śpieszyć...
umiemy sobie zaufać na tyle, że każde z nas mogło by samo wyjść gdzieś ze znajomymi,
ale gdy już się wychodzi gdzieś nie razem a osobno, to jest takie uczucie tęsknoty, że chciało by się być z tą osobą.
Widujemy się co tydzień, dzieli nas spora odległość, ale to też nas umacnia.
Czasem właśnie rozstanie umocni związek, o ile jest on właśnie budowany na tym wytrzymałym fundamencie.
Tyle ode mnie.pozdrawiam i życzę wszystkim wspaniałego życia oraz wielkiej miłości,takiej na jaką sobie zasłużył...
Co rozmiękcza umysł i utwardza wacka.