Dwie osoby nie żyją: 3-letnia Gabrysia, która umarła w nocy z niedzieli na poniedziałek i jej 29-letni ojciec, który odszedł w dwie godziny po wypadku. Wypadek wydarzył się w zeszłą niedzielę, 1 kwietnia o godzinie 11 na dębickiej obwodnicy. Dokładnie na skrzyżowaniu ul.Lwowskiej (obwodnicy) z Wielopolską, w miejscu, gdzie wiele osób wcześniej straciło życie. W prawidłowo jadącego Forda Escorta uderzył wyjeżdżający z drogi podporządkowanej Polonez: w wyniku uderzenia kierowca Forda stracił panowanie nad samochodem i uderzył bokiem w solidny słup podtrzymujący oświetlenie nad przejściem dla pieszych. Auto złamało się na pół (zdjęcia poniżej). Kierowca Poloneza wyszedł bez szwanku.
Więcej zdjęć z wypadku na stronie dębickiej straży pożarnej - LINK
Skrzyżowanie Lwowskiej z Wielopolską: dwupasmówka, przejście dla pieszych z azylem (wysepką), ograniczenie prędkości, do którego praktycznie nikt się nie stosuje. Kilka razy sam wpadłbym tam pod koła rozpędzonych tirów. O ile jadących od strony Tarnowa z łatwością można dostrzec (długa prosta), o tyle trudniej zauważyć samochody nadjeżdżające od strony Rzeszowa (łuk drogi). Można wejść na jezdnię, kiedy nic nie jedzie, ale zanim sie przejdzie na druga stronę, to już pędzi kilka samochodów.
Od lat ludzie domagali się przebudowy skrzyżowania: pod uwagę brano dwie możliwości: montaż sygnalizacji świetlnej lub budowa ronda. Kiedy w tym roku doszło do konkretów i budowa ronda stała się realna, to ludzie mieszkający po drugiej stronie obwodnicy zaczęli protestować. Chodzi im generalnie o to, że przez zamknięte skrzyżowanie będą musieli nadkładać kilka kilometrów, aby dostać się do miasta. Po części ich rozumiem, ale moim zdaniem lepiej zacisnąć zęby i umożliwić możliwie szybkie przeprowadzenie prac, niż spowalniać przebudowę jakimiś kompromisowymi układami. Przecież autobusy miejskie i tak będą kursować, a cena biletu się nie zmieni.
Podobnie rzecz ma się z budową ronda przy wyjeździe z hipermarketu Kaufland. Ruch jest spory, w ciągu dnia ciężko wyjechać, szczególnie w stronę centrum (w lewo), nie wspominając już o godzinach szczytu. Nie tak dawno doszło tam do wypadku, w którym zderzyły się cztery samochody. Rondo mogło powstać już kilka miesięcy temu, ale budowie sprzeciwili się właściciele pobliskiej piekarni, ponieważ nie podobało się im to, że nie będzie zjazdu do ich piekarni bezpośrednio z ronda. No i ronda nie ma.
Ilu ludzi musi stracić życie, aby do innych dotarło, że zapewnienie bezpieczeństwa jest ważniejsze, niż własne interesy? Przecież zginąć tam może każdy, w każdej chwili. Nigdy nic nie wiadomo. Nie ma sensu w obliczu tragedii szukać winnych. Stało sie i się nie odstanie. Trzeba wyciągać wnioski, aby zapobiec kolejnym tragediom.
Wyrazy współczucia dla rodziny i bliskich ofiar wypadku. Smutne święta przed nimi...
dla tych ktorych plomyk zycia zgasl
[*]
Nie wiem, czy wiesz o tym, że w tym wypadku zgineli mąż i córeczka naszej koleżanki z podstawówki, Kingi G. (z panieńskiego G.). Z jej bratem, Kubą, kumplowałeś się, więc powinieneś wiedzieć, o kim mowa. Kinga jest nadal w szpitalu w Krakowie. Fizycznie doszła do siebie, ale psychicznie jest z nią fatalnie. Domyśla się, że jej najbliżsi nie żyją, ale nikt jej tego jeszcze nie powiedział, bo nie jest na tą wiadomość gotowa. Tak bardzo jej wszyscy współczują, ale nikt nie chce ryzykować kompletnego załamania kingi i wszyscy milczą. Chciałabym pojechac do niej, ale boję się pytań o to co naprawdę się wydarzyło. Mówię ci straszna tragedia. Pozostaje się modlić za nią, aby jakoś z tego wyszła. Może jeszcze ułoży sobie życie, ale to przez co dziewczyna teraz przechodzi to najgorszy z koszmarów.
Wracając do wypadku... Dzień przed pogrzebem moja matka dowiedziała się, kogo ta tragedia dotknęła (ale wtedy Kinga leżała w Rzeszowie). Cholernie jej współczuję, oby tylko udało się jej jakoś stanąć na nogi (psychicznie), bo przecież młoda jest i ma przed sobą długie życie. Nie wiedziałem o tym, że wyszła za mąż (ostatni raz z Kingą widziałem się jakieś 5 lat temu). Pozdrawiam i dzięki za informacje