Zacznę może od tego, że nie przepadam za KDE, ale postanowiłem przesiąść się na nie, gdyż Gnome dosyć ślamazarny jest na Ubuntu 6.06, którego używam. Szczerze powiedziawszy, to spodobało mi się środowisko XFCE, ale nie o tym. Instalowałem KDE na Ubuntu, instalowałem również „czyste” Kubuntu. Można to porównać do wyboru między samochodem kempingowym, a samochodem z przyczepą campingową. Coś trzeba wybrać, tylko co?
Nie potrafię udzielić jednoznacznej odpowiedzi, ale sam używam Ubuntu z doinstalowanym KDE, przede wszystkim dlatego, by mieć Gnome'a pod ręką.
Najbardziej zauważalna różnica widoczna jest w systemowym menu (ikonka K). To menu w Kubuntu jest pukładane, natomiast w doinstalowanym KDE w tym menu panuje ogromny burdel: m.in. pozycje „System” i „Ustawienia” są podwójne i bynajmniej nie dublują się, bo w każdej znajdują się inne opcje (co widać na poniższych screen'ach). Wiele pozycji typowych dla Gnome nie posiada ikonek, trudno je często znaleźć, bo np. w „czystych” instalacjach Ubuntu lub Kubuntu „Dodaj/Usuń programy” znajduje się zawsze „pod ręką”, a w dociągniętym KDE wylądowało w... „Zgubione i znalezione”.
Tak jak Ubuntu nie zawiera domyślnie KDE-owskich narzędzi i aplikacji, tak KDE nie zawiera narzędzi z Gnome'a. I tu jest minus. W Ubuntu od początku postawiono na Gnome i ta wersja jest najbardziej dopracowana, jeśli chodzi o graficzne narzędzia: jest ich więcej i większe możliwości oferują.
Podczas instalacji Kubuntu, KDE jest automatycznie konfigurowane. Po ściągnięciu i doinstalowaniu KDE obok domyślnego w Ubuntu Gnome mamy możliwość przeprowadzenia wstępnej konfiguracji KDE, począwszy od ustawień wydajności, na sposobie zachowania (Windows, Unix, Mac itd.) skończywszy. Później jednak mamy do czynienia z pomieszaniem wszystkiego z wszystkim. Moimi priorytetami jest na równi wydajność i funkcjonalność: funkcjonalność przede wszystkim w Gnome (w końcu Ubuntu stworzono właśnie pod to środowisko graficzne), ale wydajność w KDE. Ubuntu 7.04 będzie zawierał najnowszą wersję Gnome, która już całkiem żwawo pracuje, ale niestety Feisty Fawn ma problemy z netem przez PPPoE (przynajmniej u mnie) i instalacja odpada. XFCE? Prawie idealna alternatywa, ale nieco opcji brakuje. Hmm.. Chyba pozostanę przy tym 6.06 z KDE. Biurko upodobniłem w miarę możliwości do Gnome, by jakoś przeżyć rozstanie z Gnome ;)
Ubuntu z KDE

Menu "System" po raz pierwszy | 
Menu "System" po raz drugi |

Menu "Ustawienia" po raz pierwszy | 
Menu "Ustawienia" po raz drugi |
A tutaj Kubuntu (Zrzut z LiveCD)

proszę o linka z góry dzięki
Po drugie repozytorium Ubuntu i kubuntu są takie same dla wszystkich, wiec jak mogą być skromne.
Po trzecie Kde na ubuntu 7.04 znajduje się w repozytorium, patrz punkt 1
Fajna tapetka - motyw Elishii Cuthbert to fajny pomysł, mógłbyś mi przesłać na meila? (szymipl@gmail.com) Prosiłbym bardzo bo kojarzy mi się z filmem "dziewczyna z sąsiedztwa", który u mnie rządzi ;)
Pozdrawiam.
Podoba mi się Kubuntu, jego intuicyjność i prostota. Dotychczas "pracowałem" z Mandrivą, Auroksem, SuSSe, Knopiksem, ale... po wcześniejszych wersjach Auroksa, które uważałem na bardzo fajne, nastała 12.0 i... zrezygnowałem.
Zatem.., reasumując swój zamiar.. rzeknijcie mnie ludziska dobre.., czy pozostać przy kubuntu, czy polecacie Ubuntu w nowszej wersji?
A może znajdzie się taka dobra dusza, która przeprowadzi mnie przez instalację np Kadu i wskaże powody błędóww instalowaniu?
Proszę o kontakt na GG, nr 2350146.
Będę szalenie zobowiązany
Przesiadka na 7.04 ma mmasę plusow i tylko jeden minus: stabilnosc. Stabilność 7.04 jest mniej więcej na poziomie 6.10 czyli standard dla wersji przejściowych między wydaniami LTS (jak 6.06).
Poza tym w repozytoriach 7.04 jest duzo wiecej programow, fajna sprawa to paczka Ubuntu-extras czyli zestaw zamknietych kodekow, czcionek itp. w jednym. W porownaniu do Ubuntu 6.06, w 7.04 instalacja kodekow, pluginow itp. jest banalnie prosta! Poza tym system jest duzo szybszy, ale osobiscie polecam Ubuntu z Gnome, niż Kubuntu z KDE. Ubuntu od początku było tworzone pod Gnome'a, a Kubuntu powstalo pozniej i nie ma jeszcze tak dopracowanych narzedzi systemowych dla Ubuntu.
Na twoim miejscu instalowalbym Feisty Fawn'a :) a z ta stabilnoscia to moze cie postraszylem, bo nie jest źle, ale jesli wiele instalujesz i upgradeu'jesz podczas jednej sesji, to moze sie cos wysypac.
Jeszcze odnosnie twoich problemow z zaleznosciami... pewnie sciagasz paczki .deb i instalujesz niczym w Windowsie? Korzystaj z Menedżera pakietów Synaptic: sam rozwiazuje zaleznosci pobierajac z glownym pakietem wszystko co potrzebne ;) A jeszcze szybciej z konsoli: sudo apt-get install nazwa-programu i instaluje ci sie wszystko, co potrzeba ;)
hmm... jesli dobrze sobie radzisz w Ubuntu 6.06 to mozesz wypróbuj nowego Debiana? Nie jest trudny, moze nieco trudniejszy od Ubuntu 6.06 (w sensie więcej szukania po necie rozwiazan), ale cholernie stabilny :) Konfiguracja nieco dluzej trwa, ale oplaca sie, bo pozniej o nic sie nie musisz martwic.
naprawde polecam zwłaszcza dla poczatkujących.
1) jest zasadnicza roznica miedzy kubuntu-desktop a kde. z tego co widze po screenach to kolega uzywal kubuntu-dapera (wtedy roznice nie byly jeszcze tak widoczne. teraz owszem-kubuntu jest okrojone ze smieci automatycznie instalowanych z kde, ktorych nikt w zyciu nie uzyje np: pakiet edu, zegar globalny, i inne smieci.
2) po doinstalowaniu kde do gnome'a trzeba spedzic wiele czasu nad sprzataniem po gnome, a manu bedzie jak kolega wspomnial wkladac wszystkie smieci do "zgubione znalezione"
3) kubuntu ma dodatkowo ladne prosciutkie centrum sterowania, nie znajdziecie tego w kde, oczywiscie w takiej formie.
4) graficznie zbiera mi sie na mdlosci gdy po raz setny widze surowe kde, kubuntu-desktop jest dopieszczone
5) lepsza jest instalacja od poczatku kubuntu a nie doinstalowywanie go do gnoma bo lubiom sie pogrysc i system nie wstanie :/
6) w kwesti instalacji po co cale kde?
jesli zdecydujesz sie na wariant kde do gnoma zainstaluj pakiet kde-core (wystarczy, reszte doinstalujesz wedle uznania)
jesli opcja kubuntu to zaznacz tylko pakiet kubuntu-desktop
pozdrawiam