Ściągnąłem, zainstalowałem, sprawdziłem – taki mały test. Co mogę powiedzieć o nowym systemie z rodziny Ubuntu? Przede wszystkim szybsze działanie – tego nie da się nie zauważyć. Bardzo ładny boot screen, niestety nie dane było mi go podziwiać do końca, bo przełączał się w tryb tekstowy podczas montowania którejś z partycji FAT32. Splash screen również pozytywnie mnie zaskoczył, ale w sumie czemu się dziwić – to najnowsza (jeszcze niestabilna) wersja Gnome.
Wypaliłem płytkę i wrzuciłem do napędu. Uruchomiłem, wybrałem język polski i pyk – monitor się wyłączył, i nie chciał się włączyć. Reset, F2 - jezyk polski, F4 – rozdzielczość, jakiej zwykle używam i „Uruchom w bezpiecznym trybie graficznym. Poskutkowało. Wersja live załadowała się szybko, czego nie mogę powiedzieć o 6.06 i od razu spotkanie z Centrum sterowania - oczywiście w poszukiwaniu menedżera partycji – Gparted. W nowym Ubuntu zawartość menu System: Preferencje i Administracja przeniesiono właśnie do „Centrum...”. Chyba mądrze, choć już przyzwyczaiłem się do starego rozwiązania.
Jak już wcześniej wspomniałem – nowy Ubuntu działa szybciej. To pewnie zasługa nowego jądra i nowego Gnome'a. Program partycjonujący bez ceregieli (jak to bywało w starszej wersji) zbadał dysk, wykonał moje zalecenia co do podziału partycji i mogłem zabrać się do instalacji.
Szybciej, szybciej... o tak, dużo szybciej! Dopiero przy piątym (chyba kroku), kiedy należy wybrać układ partycji do instalacji, się zamulił. Gdy wróciłem z kawą, mogłem już spokojnie wybrać opcję „Modyfikuj ręcznie obraz partycji” (czy jakoś tak). Tutaj spore rozczarowanie... „Stary instalator” był moim zdaniem lepszy, dawał nieco większe pole do popisu, a tutaj mogłem w zasadzie tylko potwierdzić wybór. Tak, to ukłon twórców Ubuntu w stronę początkujących, ale przecież poprzednie rozwiązanie nie było wcale takie trudne.
Żeby nie marudzić pochwalę jedno: instalator z własnej, nieprzymuszonej woli montuje windowsową partycję NTFS z prawami do odczytu i istniejące partycje FAT32 – wszystko w katalogu /media. Więc kompletnie zieloni nie będą się zastanawiać, jak tu wykombinować, aby mieć wspólne partycje z Windows. Nawet możliwość sformatowania windowsowych partycji jest zablokowana – na zaszczyt sformatowania mogą liczyć jedynie partycje linuksowe.
Dalszy proces instalacji nie różni się od dotychczasowego (z poprzednich wersji) poza jednym: time out dla połączenia z serwerami lustrzanymi jest krótszy i za to wielki plus, bowiem system instaluję bez internetu, więc nadaremne łączenie się tylko spowalniało instalację.
Po instalacji
Problem z internetem!!! Ile przekleństw padło na ten nowy Menedżer sieci w obszarze powiadamiania to chyba nawet sam nie wiem! Na tym etapie kompletny niewypał... Mogłem do bólu konfigurować połączenie na wiele sposobów, a i tak rozłączało po kilku, maksymalnie kilkudziesięciu minutach (pod warunkiem, że w ogóle połączyło, bo zwykle nie łączyło, albo rozłączało po paru sekundach). Z wielkim trudem ściągnąłem i zainstalowałem aktualizacje (system jeszcze w fazie testów, a już nowe wersje plików – no no :D) Przez chwilę zastanawiałem się, czy to aby nie repozytoria poprzednich wersji, ale w adresach serwerów jak byk „Feisty” więc... tak, prace nad nowym systemem idą pełną parą.
Pół dnia instalowałem update'y i dodatkowe programy, których zwykle używam. Bukiet róż dla tych, którzy w końcu umożliwili instalację pluginów do Firefoxa (preinstalowana wersja to 2.0.0.1) z konta zwykłego użytkownika. Instalacja niewolnych kodeków wygodna do tego stopnia, że wybaczyłem brak tych kodeków w domyślnej instalacji. Pierwsze kliknięcie na mp3 otworzyło odtwarzacz, a wraz z nim menedżer, w którym czekały na zaznaczenie i zaakceptowanie wyboru dwie paczki z kodekami do filmów i muzyki. Zaznaczyłem i „OK”. Po chwili słuchałem muzyki w mp3 :) Może być.
Czcionki Windowsowe instalowałem na swój sposób: zalogowałem się na konto root i do katalogu usr/share/fonts/ wrzuciłem katalog czcionek skopiowany z Windows. I tyle. Tzn, jeszcze w „Centrum sterowania – czcionki ” musiałem wybrać te, które mi pasują. Czas na motywy.
Motywy z Gnome-Look działające w starszych wersjach tego środowiska graficznego można sobie wsadzić w... kieszeń w przypadku najnowszej wersji Gnoma. Nowy Gnome w pełni obsługuje tylko krawędzie okna (metacity) oraz ikony. Elementy sterujące tylko częściowo działają: prawidłowo wyglądają paski i schemat kolorów, a reszta, np. przyciski, to jak nie kanciasta to niewidoczna. Nową opcją w szczegółowych ustawieniach motywu jest możliwość wyboru kolorów (?) - możliwe, że już działa, ale nie u mnie.
Cały wczorajszy dzień bawiłem sie tym Ubuntu, i gdyby nie ten Gnome (i menedżer sieci ;[ ) to sam bym Herd 4 uznał za stabilną wersję nowego Ubuntu 7.04 Feisty Fawn. Bardzo póxnym wieczorem pogadałem sobie przez Kadu 0.5.0 (chyba taka numeracja) i spodobały mi się domyślne emotikony – pingwiny :D Świetne są, tym bardziej, że doinstalowany przeze mnie zestaw systemowych ikon, to również pingwiny ;-) Ale długo nie pogadałem, bo... no tak właśnie, rozłączyło... :/
Dzisiaj postanowiłem pozbyć się tego cholernego Menedżera sieci! Udało się! Wyłączyłem go, zniknął z obszaru powiadamiania, po restarcie systemu necik śmigał, aż miło, tyle, że... szukając tej usługi nie mogłem znaleźć niczego w stylu „Network manager”, więc wyłączałem na chybił-trafił usługi, których misji w systemie nie byłem pewien. Chybił-trafił i trafiłem, przy okazji wyłączając też jakąś inną usługę. Niby system się nie wysypał, ale po restarcie bombarduje komunikatami o błędach - zainstaluję Herd'a 4 jeszcze raz – już na większej partycji (tu dostał zaledwie 2,5 GB).
Szybkość działania Ubuntu 6.06 (czas reakcji menu, okien, aplikacji) można porównać do Windowsa XP z zainstalowanym pakietem Norton Internet Security. Ostatnio przyzwyczaiłem się do odchudzonego Windows XP z wyłączonymi efektami wizualnymi, wieloma usługami (czas startu systemu 15-20 sekund), bez antywirusa i zapewniam, że szybkość nowego Ubuntu na tle przyspieszonego XP wcale mnie nie irytuje.

Centrum sterowania | 
Centrum sterowania 2 |

Biurko (Pulpit, Desktop) i menu Aplikacje | 
W rogu ikonka nieszczęsnego Menedżera sieci + komunikat o rozłączeiu |
Jednakze system owszem dziala szybciej i jest dosc stabilny jak na wersje alfa, nie mialem wiekszych problemow do tej pory, poza tym codziennie sa updatey, wiec praca idzie pelna para ;)
Komischerweise lande ich nun schon zum 2. Mal hier durch Zufall und ich werde mir diese Seite jetzt speichern...;-)
Falls jemand Tipps für Partnerprogramme und zum Geld verdienen im Internet braucht: Partnerprogramme Geld verdienen
Mein Motto: Ich liebe das Geld verdienen im Internet mit einem erfolgreichem Partnerprogramm