Czas pokaże, na ile trafne jest porównanie biblijnej walki z tą informatyczną, której dziś jesteśmy świadkami. Linuksowa dystrybucja Ubuntu nie tylko przebojem wdarła się na desktopy wielu dotychczasowych użytkowników Windows XP, ale również przekonała do siebie wielu amatorów innych dystrybucji GNU/Linux. 19 kwietnia światło dzienne ujrzy Ubuntu 7.04.
Jeszcze słowo o numeracji Ubuntu: pierwsza cyfra oznacza rok, w którym ukazała się dana wersja systemu, zaś liczba po kropce oznacza miesiąc. Tak więc posiadana przeze mnie 6.06 LTS została wydana w czerwcu zeszłego roku. Skrótem LTS (Long Time Support) oznacza się wersje, które będą długo wspierane – w Ubuntu y.m LTS gwarantuje wsparcie przez trzy lata.
Ubuntu 7.04 jest już dostępne w wersjach testowych i być może skuszę się na sprawdzenie nowości, o których na razie jedynie czytałem. A nowości będzie sporo i nie mam tu na myśli najnowszych wersji środowiska graficznego Gnome czy najnowszych wersji aplikacji, ale nowe funkcje, jak chociażby Asystent Migracji (Migration-Assistant), którego zadaniem jest ułatwienie przesiadki na Ubuntu. Asystent migracji pozwala na łatwe przeniesienie m.in. ustawień przeglądarek, komunikatorów, klientów poczty nie tylko z poprzednich instalacji Ubuntu, ale również (co chyba najistotniejsze) z Windows XP.
Właśnie możliwość przeniesienia preferencji z Windows'a na nowego Ubuntu 7.04 nasunęła mi skojarzenie z pojedynkiem Dawida (Ubuntu) z Goliatem (Windows). Taka pozornie niepozorna i stosunkowo młoda dystrybucja Ubuntu stała się najczęściej wybieraną przez początkujących. Starzy wyjadacze GNU/Linuksa zarzucają Ubuntu zbyt dużą „klikalność” (czyli zbyt wiele można zrobić bez użycia konsoli).
Oczywiście rozumiem ich – zaczynali swoją przygodę z Linuksem, kiedy ten nie był takim prostym w obsłudze systemem i wymagał sporej wiedzy, a teraz? To jedna strona medalu, bo przecież nikt nikogo nie zmusza do przesiadki a Ubuntu – wciąż jest masa wymagających sporej wiedzy i umiejętności dystrybucji, więc o co ten cały krzyk? O to, że każdy głupi może teraz powiedzieć „używam linuksa”? Być może, ale jeśli nawet głupi, to przynajmniej odważny i wytrwały.
W 7.04 uproszczona będzie również instalacja niewolnych kodeków multimedialnych... Od dawna mówiło się o zaimplementowaniu zamkniętych sterowników, kodeków i innych pakietów – gdyby tak się stało, to byłby to nie milowy, ale wielomilowy krok ku popularyzacji Ubuntu (który jak by nie patrzeć jest wygodną furtka do świata Linuksa). Ale tak sie nie stanie, twórcy postanowili bowiem trwać w idei całkowicie wolnego systemu (wolnego w znaczeniu niezależnego, otwartego – od wolności).
Widzę tu sporą niekonsekwencję, bowiem gdyby Ubuntu zaraz po zainstalowaniu obsługiwał np. pliki mp3, to finał biblijnej walki Dawida z Goliatem byłby bardziej realny w przełożeniu na pojedynek systemów operacyjnych. A tak to trzeba ściągać nowe pakiety i instalować je, zamiast od samego początku cieszyć sie muzyką w mp3. Jednak jestem dobrej myśli, może w kolejnych wydaniach się to zmieni, bo w końcu dystrybucja skierowana jest do wszystkich, a przy tworzeniu jej nacisk kładziony jest na prostotę i wygodę.
Pakiet już był.
Przesiadłem się z XP bez specjalnych problemów-a nie jestem wielce obryty. :D