Zainspirowany felietonem Michała Śliwy
Łatwy Linux, trudny Windows?, postanowiłem napisać coś od siebie na ten temat. Michał opisał instalację tytułowych systemów, ja zaś opiszę wstępną konfigurację Windowsa XP i Linuksa Ubuntu na moim komputerze.
Poziom trudności instalacji obydwu systemów jest na zbliżonym poziomie – kwestia wprawy. Czas trwania procesu instalacji, to około 30-35 minut (Celeron 2.26 Ghz). Świeżo zainstalowane, “gołe” systemy trzeba przygotować do codziennej komfortowej i bezpiecznej pracy, a więc zaczynamy.
Windows XP
Sterowniki
Windows XP tuż po zainstalowaniu nie nadaje się do niczego. Karta dźwiękowa i USB zupełnie nie działają, a karta graficzna “jakoś” działa – bez odpowiedniej akceleracji. Wyjmuję więc płytkę z zestawem sterowników i aplikacji, którą otrzymałem wraz z płytą główną, wkładam do napędu i z listy sprzętu, która pojawia mi się na ekranie, wybieram pozycje, do których chcę zainstalować sterowniki. Aplikacja X-press Install automatycznie restartuje komputer po zainstalowaniu każdego sterownika – proces instalacji wszystkich driver'ów trwa około 6-7 minut.
Wyjmuję płytkę i wkładam kolejną – ze sterownikami do karty dźwiękowej (Windows XP jej nie wykrywa). Po kolejnych 10 minutach Sound Blaster Live 24 Bit działa, aż miło. Same sterowniki instalują się chwil kilka, ale ja instaluję również oprogramowanie (mikser, equalizer itp). Kolejny restart i cały sprzęt działa jak należy.
Czas trwania: 15-20 minut.
Bezpieczeństwo
Windows XP tuż po instalacji jest bardziej dziurawy niż ser szwajcarski. Nie ufam systemowej zaporze, dlatego instaluję firewall Zone Alarm. Instalacja zajmuje nie więcej, niż 3 minuty – łącznie z wymaganym restartem systemu. Kolejnym krokiem w kierunku bezpieczeństwa jest pakiet Norton Internet Security 2004. Instalacja trwa 3-5 minut, po niej kolejna minuta potrzebna na zresetowanie komputera. Po ponownym uruchomieniu trzeba dokończyć instalację produktu Symantec'a – zakceptować umowę, wybrać moduły ochrony i zaktualizować program.
Do ściągnięcia jest około 40 MB danych, które ściągają się z 3-4 przerwami na restart. Po około 25 minutach antywirus jest zaktualizowany, a co za tym idzie: system dobrze zabezpieczony. Czas na pierwsze skanowanie... w zależności od ilości danych na dyskach trwa ono od około 30 minut wzwyż. Są oczywiście szybsze programy z chudszymi bazami sygnatur, ale darzę je mniejszym zaufaniem, niż NIS 2004.
Instalacja wszystkich poprawek łącznie z dodatkiem Service Pack 2 trwa niewiele ponad godzinę – pomijając czas potrzebny na ściągnięcie aktualizacji z serwerów Microsoft.
Czas potrzebny na zapewnienie bezpieczeństwa: co najmniej 2-2,5 godz.
Aplikacje
Windows XP zaraz po instalacji jest kompletnie łysy. To, co oferuje, to pseudo edytor tekstu Word Pad, pseudo edytor grafiki – Paint, notatnik, kalkulator, IE6 (który służy do przeglądania internetu z komputera i na odwrót) oraz równie podatny na ataki klient Outlook Express. Na czymś takim mam pracować?
Instalacja pakietu biurowego trwa od około 10 minut do ponad 20 (w zależności co instaluję – czy Open Office czy Microsoft Office). Następnie Instalacja przeglądarki i klienta poczty – łącznie 2 minuty, ok. 5 minut instalacja programu graficznego. Oddzielną kwestią pozostaje legalność instalowanego softu.
Czas instalacji niezbędnych aplikacji: 30 minut.
Całkowity czas potrzebny na przygotowanie systemu do codziennej pracy: ponad 4 godziny
Ubuntu 6.06
Sterowniki
Ubuntu 6.06 zaraz po instalacji obsługuje 100% sprzętu. Wszystko mi działa, jedynie grafika, tak jak w przypadku Windows XP, kuleje. Uruchamiam więc menedżer pakietów Synaptic, w okienku wyszukiwarki wpisuję fglrx, zaznaczam i ściąga mi się paczka ze sterownikami, a po ściągnięciu automatycznie instaluje. Trwa to 5-10 minut, po czym odpalam konsolę, wklepuję polecenie sudo dpkg-reconfigure -phigh xserver-xorg i w okienku, które się pojawiło, wybieram nazwę producenta mojej karty graficznej. Enter, restart i grafika hula, aż miło .
Niestety, problem mam z kartą dźwiękową, która jest tak nowa, że jeszcze nie ma porządnych sterowników dla Linuksa. Pewnie będą, ale kiedy? Mikrofon nie działa, ale głośniki pięknie grają. Cóż, za brak sterowników winą obarczać mogę jedynie producenta, firmę Creative, która olewa Linuksa... Ubuntu jednak ją obsługuje, czego nie można powiedzieć o produkcie Microsoft'u.
Czas potrzebny na zainstalowanie sterowników: 10 minut
Bezpieczeństwo
Cóż mogę powiedzieć. Wirusów na Linuksa jest tyle, co kot napłakał, a i tak struktura systemu nie pozwala na wiele atakującemu. Jednak wyskakuje informacja o aktualizacjach, które instaluję – są to przede wszystkim nowe wersje zainstalowanych aplikacji. Danych do pobrania i zainstalowania: 205 MB. Sama instalacja trwa około 10 minut, ale trzeba to zassać: 50 minut downloadu (512 Kbps) i 10 minut instalacji daje nam godzinę. To jedyny update. System jest zaktualizowany i bezpieczniejszy już być nie może.
Czas trwania: 1 godz.
Aplikacje
Świeżutki Ubuntu 6.06 jest gotowy do pracy. W przeciwieństwie do Windows XP niczego nie musimy instalować, ponieważ system tuż po zainstalowaniu oferuje nam pakiet biurowy Open Office, bezpieczną przeglądarkę Firefox, klienta poczty Evolution oraz bogaty w opcje program graficzny Gimp. W kwestii prostoty instalacji dodatkowych programów, Ubuntu pozostawia daleko w tyle Windows'a XP. W Ubuntu nowe programy instalujemy w banalnie prosty sposób: w menu “Aplikacje” klikamy w opcję “Dodaj/Usuń” i wybieramy z długiej listy aplikacji pogrupowanych według zastosowania: po wybraniu interesującego nas programu zaznaczamy go i klikamy “OK”. To wszystko. Ubuntu sam go ściągnie i sam go zainstaluje, a nasza rola ogranicza się jedynie do zatwierdzenia wyboru.
Jeśli zaś chodzi o jakość i funkcjonalność aplikacji oferowanych w Ubuntu (w innych dystrybucjach Linuksa też), to jednak większość linuksowych nie dorównuje funkcjonalnością tym komercyjnym, for Windows. Ale to już nie wina Linuksa, ale firm takich jak np. Adobe, którym nie opłaca się wydawać linuksowych wersji swoich rozbudowanych programów na mało popularny i komercyjnie nieatrakcyjny Linux, który z pewnością stałby się popularniejszy i atrakcyjniejszy, jeśli umożliwiałby bezproblemową pracę na produktach tych firm – tak oto powstaje błędne koło.
Czas trwania instalacji niezbędnych programów: 0 min, instalacja dodatkowych programów: czas trwania downloadu + kilkanaście sekund instalacji.
Całkowity czas potrzebny na przygotowanie systemu do codziennej pracy: 1,5 godziny
gdybys zainstalowal dystrybucje z 2001 roku, czyli odpowiednik wiekowy xp bez sp to do teoretycznego sciagniecia mialbys giga albo wiecej poprawek. i usb tez by nie dzialalo i trzeba by bylo sterow szukac po sieci itp.
sterowniki dostepne od razu to raczej kwestia tego, co wolisz - sterownik generic, ktory dziala, ale nie powala funkcjonalnoscia, czy sterownik dopasowany do konkretnego modelu plyty/ukladu. lin z koniecznosci ma tylko stery generic a i to tak spory sukces, wiec moze je integrowac z dystrybucjami, bo jest ich niewiele. w przyszlosci, wraz z popularyzacja lina sytuacja zmieni sie na znana z windy - jeden model/jeden sterownik
----------
moze za pare lat linux bedzie mogl w pelni zastopic mi window$a ale poki co za trudny
2. np bezpieczenstwo w win, uwazam nortona za przyciekawego i nie uzywam wiec calosc mozna wyrzucic, wystarczy dobry antywirus, dla przecietnego uzytkownie OE i IE wystarczaja
Fakt, że u autora tego tekstu ubuntu wykrywa pięknie wszystkie urządzenia podpięte do komputera świadczy chyba o mało rozbudowanej konfiguracji komputera tegoż autora. Proponuję podpiąć nietypowy router, kartę do nieliniowego montażu video i inne podobne wynalazki, by okazało się, że ubuntu się zgubiło... Szukanie sterowników w internecie w przypadku braku możliwości uruchomienia routera jest lekko nielogiczne ;)
Co do zwykłego usera (pogardliwie zwanego lamerem), to pomimo tego iż taki ze mnie admin jak z koziego zadka puzon, przez wszystkich znajomych jestem uznawany za guru niemalże, bo potrafię zainstalować window$a ze wszelakim badziewiem i on działa. Cud to jest niesłychany
Dyskutować o przewadze XP nad np.ubuntu 6,12 którego POLECAM , czy odwrotnie chyba jest bez sensu bo tylko ci co zmienili system wiedzą o co chodzi. Mam to 6,12 elokwentne emu i sobie chwalę.(należę do tych kompletnie zielonych)Zresztą :]
Mam inny problem i WOŁAM pomocy!!!!
Podczas automatycznej aktualizacji wystąpił mi jakiś błąd:E: dpkg was interrupted, you must manually run 'dpkg --configure -a' to correct the problem.
Jak z tego wybrnąć. :> :| ;)
sudo dpkg --configure -a i powinno pomóc bo musialem cos sknocic i ci sie dpkg rozsypal :)
Gdyby ktoś zsukał to na forum ubuntu:Biuro ť Jak odpaliłem openoffice z ux.pl w innym katalogu. ;) :D
nie wciskam kitu, bo w drugim zdaniu wyraźnie pisze "na moim komputerze"
--------------------------
"Nie pieprz, że update systemu to 10 min. To ponad godzina ściągania z sieci."
pisze wyraźnie, że nstalacja 10 minut, a ściaganie około 50 na łączu 512 Kbps. I co niby trzeba przeedytować, jak wszystko się samo robi?
--------------------------
"tylko dlaczego w repo znajduje się nakładka graficzna na firewalla i pseudo-program antywirusowy? Do czego są one jak jest taki bezpieczny?"
Firewall to podstawa w sieci, a antywirusy na Linuksa są po to, abyś mógł przeskanować sobie partycje dzielone z Windowsem (Fat, Ntfs) i skanować pocztę uzytkownikom Windowsa, którzy korzystają z postawionego przez ciebie serwera pocztowego
--------------------------
"Przy linuxie dopisz czas spędzony na ślęczeniu na forum ubuntu"
a myślisz, że ktoś kompletnie zielony zainstaluje Windowsa? Kwestia wprawy, co również zaznaczyłem w artykule...
--------------------------
Wiesz co? Dalej nie będę odpisywał - przeczytaj sobie jeszcze raz wszystko ze zrozumieniem :]
Zdrowych pogodnych Świąt!
Widzisz, każdy ma wybór, ja już zrezygnowałem z Ubuntu na rzecz Debiana, bo chcę poznawac, uczyć się. Ubuntu jest ku temu dobrą furtką; krewny Debiana, kupa wspólnych poleceń (wiele razy zapominam się i zaczynam od "sudo" :) ) i jest dobrym systemem dla początkujących, którzy zamierzają poznac komputer z innej perspektywy niż klik-klik-Windows. Kwestia bezpieczeństwa to temat rzeka. Im więcej kodu tym więcej mozliwości popełnenia błędu, liczy się to, ile i jak szybko zostaną załatane. Linuks wciąż jest systemem niszowym, mała popularność i chyba bardziej opłaca się pisać wirusy na popularny Windows.
Ostatnio zastanawiałem się nad taką rzeczą: Zniszczony atakiem Windows nadaje się do wymiany a dane spisane na straty. Mówi się o tym, że Linuks jest bezpieczny, bo nawet udany atak kończy się najwyżej na końcie użytkownika, a dokładniej chodzi o uprawnienia. Nie znam "linuksowca", który by normalnie korzystał z konta roota, a na Windows prawie każdy siedzi na koncie z administratora (czyli koncie z maksymalnymi uprawnieniami ) Więc skoro na Linuksie mozna najwyżej stracić swój katalog w home/ to samemu systemowi nic nie grozi. Ale.. co jest ważniejsze: system czy osobiste dane? System można przeinstalować i bedzie to samo (poza doinstalowanymi aplikacjami, sterami etc), ale konta zwykłego usera się nie odzyska. Mając /home na oddzielnej partycji mozna reinstalować do woli system nie tracąc ustawień i niczego innego ze swojego konta. Fajne to. Windows z kolei z szeregiem aplikacji zabezpieczających nawet na koncie administracyjnym jest bezpieczny (próbowałem kiedyś na Windows korzystać ze zwykłego konta, ale cholernie niewygodnie). IMHO najwiekszym zagrożeniem w sieci jest... człowiek. Sam napisałeś, że Linuks jest dla osób z pojęciem o kompach - i to prawda. Ta wiedza pomaga unikać zagrożeń i radzić sobie w krytycznych sytuacjach. Sam mam obok Linuksa Windowsa XP, z dwóch powodów: brak dobrych sterów do dźwięku na Linuksa (dla mojej karty przynajmniej) i to, że program do muzyki nie pójdzie za ciula pana na Linuksie. Na Windowsie mam teraz tylko Firewalla. Antywirusa wywaliłem jakiś czas temu, bo tylko zamulał niepotrzebnie kompa a był kompletnie niepotrzebny, bo nie dałem mu okazji do wykrycia czegokolwiek. Najważniejsza jest świadomośc uzytkownika, łeb na karku, bo jak to powtarzam: prędzej idiota zabije się jadąc czołgiem, niż rozsądny kierowca jadący Fiatem 126p.
Pozdrawiam
Co do Ubuntu, to w moim przekonaniu jest to jedyna dystrybucja GNU/Linuksa, ktora moze realnie zagrozic Windowsowi. Z kilku powodow: niesamowicie dynamiczny rozwoj (porownaj sobie wersje 5.10 z 7.04 - tylko poltora roku je dzieli), w wielu przypadkach latwiejsza oblsuga (jak chodzby instalacja nowych programow), wysylanie oryginalnych plytek z wersjami LTS do domu, Automatix i to za darmo i elastycznosc dostosowania do wlasnych potrzeb, jaka gwarantuja wszystkie dystrybucje Linuksa, jest tez asystent migracji, ktorego zadaniem jest ulatwienie przeprowadzki na nowy, wolny system (bądź tez ulatwienie obierania Microsoftowi uzytkownikow :) ). Warto pamietac, ze wraz ze wzrostem liczby uzytkownikow wolnego oprogramowania, wzrasta liczba developerow, co jeszcze przyspiesza rozwoj OS.
Ja tam wole Debiana - system legenda, system z jajem. Trudniejszy, wymagajacy, ale robiony na jakosc a nie na ilosc. Windowsa trzymam dla jednego, jedynego programu, w gry nie gram. Gdybym byl zapalonym graczem, to i tak zamiast ciąć w gry na PeCecie, kupiłbym sobie konsolę.
Uwazam, ze jesli ktos nie potrzebuje Windowsa, to POWINIEN przesiasc sie na Linuksa. Na tym skorzystaliby wszyscy, bo wieksza ilosc uzytkownikow Linuksa zmusilaby producentow hardware'u do wspierania Linuksa, a tak to cierpi ta garstka, ktora wylamuje sie z rzeszy uzytkownikow Windows i ma problem ze sterownikami. I slowa uznania naleza sie tym dzialaczom Open Source, ktorzy do producentow sprzetu wyszli z propozycja samodzielnego pisania sterownikow dla ich produktow.
Kilka dni temu przyszedl do mnie kumpel i gdy zobaczyl Debiana, powiedzial "O, ja tez mam Ubuntu"! No coz, Ubuntu preferuje Gnome, Debian prferuje Gnome, wiec mogl sie pomylic, tym bardziej, ze on Ubuntu zainstalowal tylko i wylacznie po to, aby bezpiecznie poruszac sie po stronach xxx :) Gdyby kazdy kierowal sie tylko takim argumentem, to Linuks bylby systemem przede wszystkim dla pornusologów :) No, ale w sumie ten kumpel logicznie rozumuje i dosc swiadomie wybral Ubuntu. Bo o co chodzi, jak nie o swiadomy wybór?
Pozdrawiam i to chyba ja powinienem przeprosic za przydlugawe teksty.
Wejdź w ustawienia dźwięku:
1) Centrum sterowania: Sprzęt/Dźwięk
lub
2) System - Preferencje - Dźwięk
i w oknie, które Ci się otworzy, zmień urządzenie na "to drugie" (nie pamiętam jak jest oznaczany SB, ale chyba CA0106 - jakoś tak).
masz tu screena:
http://www.iv.pl/view/34651.html
Później zrestartuj kompa i powinno hulać
PS. Nie sugeruj się moimi ustawieniami, bo SB-a komuś pożyczyłem i teraz gra zintegrowana)
- Windowsa XP, który wspaniale działa u mnie: stabilnie i jak błyskawica.
- Debiana, który pod kątem dostępnego softu przegrywa z Windowsem, ale na długich dystansach wygrywa z nim szybkością. Czasem jest tak, że komp musi chodzić po kilka dni bez przerwy i do takich zadań Debian (ogólnie Linux) jest jak marzenie. Windows zaraz po uruchomieniu szybciej śmiga, ale po kilkunastu godzinach zaczyna zwalniać i wtedy staje zostaje w tyle za Linuksem, który praktycznie się nie męczy.
Po prostu: co kto lubi, co kto woli. Przy Debianie trzeba nieco dłużej posiedzieć, niż przy Ubuntu, ale to się opłaca. Windows Xp + Debian i nic więcej do szcześcia mi nie ptrzeba :)
Po dotychczasowych moim kilkunastodniowych "linuxowych" ekserymentach muszę się przyznać, że z biegiem czasu w sprawie tego systemu operacyjnego zmieniam zdanie. Nie jest z nim tak źle i być może pewne jego "niedomagania", o których później napiszę, można jakoś poprawić. Od trzech dni coraz częściej uruchamiam Ubuntu 7.10 PL z pendrive, gdzie go bez żadnych problemów zainstalowałem, ale o tym napiszę już w następnym poście, który przyjmie raczej formę opowiadania.
Jesli chodzi o kwestię obsługi, to kiedyś przez kilka miesięcy pracowałem praktycznie tylko i wyłącznie na Debianie z Gnome i tak się przyzwyczaiłem, że później na czym świat stoi klnąłem na toporność i niewygodę środowiska Windows. Gnome po przyzwyczajeniu się do niego i wyrobieniu pewnych nawyków naprawdę był wygodniejszy.
Od kilku dni zaniechałem rozpracowywania mojego Ubuntu 7.10 PL (tzw. Grymaśnego Gąsiorka), znajdującego się na pendrive, gdyż zorientowałem się, że nieco namieszał mi w systemie rozruchowym, bo gdy wyjmę pendrive z USB, nie mogę uruchomić systemu Windows. Teraz w mioarę szczegółowo opiszę ten mój problem.
Kilkanaście dni temu zainstalowałem sobie na pendrive (4 GB) system Ubuntu 7.10 PL z nagranej płyty i teraz mam kłopot. Myślałem, że nie będę miał żadnych problemów z uruchamianiem Windows XP gdy z USB2 wyjmę tę pamięć. Okazało się, że jest inaczej, bo wtedy Windows zawiesza się. Obecnie zaraz po uruchomieniu komputera dokładnie pokazuje się następująca plansza:
Ubuntu 7.10, kernel 2.6.22 - 14 – generic
Ubuntu 7.10, kernel 2.6.22 – 14 – generic (recovery mode)
Ubuntu 7.10, memtest 86 +
Other operating systems:
Windows NT/2000/XP (loader)
Gdy wybiorę pozycję pierwszą (Ubuntu 7.10, kernel 2.6.22 – 14 - generic), uruchamia się zainstalowany na pendrive Ubuntu 7.10 PL, zaś gdy wybiorę ostatnią (Windows NT/2000/XP loader), mam możliwość przejścia na jeden z dwóch moich dysków (Microsoft Windows XP Home Edition – Dysk C i Microsoft Windows XP Home Edition – dysk D) z Windows XP. Tu chciałbym zaznaczyć, że mam jeden dysk podzielony na dwie partycje i na każdej z nich jest Windows XP. Wszystkie te systemy, tj. Ubuntu na pendrive, Windows XP na dysku C i Windows XP na dysku D, działają mi bez żadnych problemów, ale teraz chciałbym, aby komputer funkcjonował tak, jak poprzednio, gdy pokazywała się tylko plansza z dyskiem C i dyskiem D, a pendrive z Ubuntu chcę wyjąć z USB2 i przeznaczyć do innych celów.
Nie wiem, czy to ma jakieś znaczenie co piszę dalej. Gdy w czasie uruchamiania komputera wcisnę Delete na klawiaturze i kolejno wybiorę: Advanced BIOS Features > Enter > Hard Disc Boot Priority [Press Enter] >Enter to mam następujace informacje:
1. Ch2 M.: Samsung...(jest to nazwa mojego dysku)
2. USB - HDDO: KingstonDataTraveler 2 (to mój pendrive)
3.Bootable Add - inCards
4.
Gdy w pierwszej pozycji umieszczę pendrive, system nie uruchomi się (to próbowałem). Musi być tak, jak jest napisane wyżej. Z trzecią pozycją nie eksperymentowałem.
Gdy z USB2 wyjmuję pendrive i uruchomiam komputer to system zaraz zawiesza się na następującej planszy:
IDE Channel 2. Master Disc HDD S.M.A.R.T. compability....Disabled
PCI Devices Listing... (poniżej jest tabela)
Boot fromn CD/DVD:
GRUB Loading stage 1.5.
GRUB loading, please wait...
Error 21
Gdybyś w tej sprawie mógł mi coś doradzić, byłbym bardzo wdzięczny. Jakoś wcześniej, czyli przed instalacja "Grymaśnego Gąsiorka" nie spotkałem uwag dot. tych późniejszych problemów, zaś teraz na ten temat naczytałem się wiele, niemniej samodzielnie, bez w miarę szczegółowej instrukcji, nie podejmę się konkretnych działań. Jestem osobą rozważną i przy komputerze nie ulegam emocjom, a także mam zwyczaj pisania wszystkiego, a więc ewentualnie w razie czego zawsze mogę odwrócić uczynione zmiany. Nie chciałbym formatować dysku, bo podobno ta czynność usunie mój kłopot i dlatego serdecznie Cię proszę o radę. Nie chciałbym zaraz poddawać. Serdecznie pozdrawiam.
szczęśliwie znalazłem sposób na rozwiązanie mojego problemu.
Oto ten sposób: pendrive wyjąłem z USB2, zbootowałem płytę z Windows XP, nacisnąłem R dostając się do konsoli, wskazałem odpowiednią instalację Windows (1), wpisałem hasło (tu był wielki problem, ale przy okazji dużo się nauczyłem), a następnie fixmbr i potem fixboot.
Wszystko wróciło mi do stanu poprzedniego (tak jak chciałem) i funkcjonuje bez zarzutów. Do Finluxa jednak wrócę, gdyż nigdy się nie poddaję.