Tak sobie myślałem, czy by nie zhandlować mózgu jakimś naukowcom, którzy go sobie wezmą, gdy wyciągnę kopyta. Po śmierci mózg i tak do niczego mi nie będzie potrzebny, a kasa za życia się przyda :) Tylko jest jedno ale: jeśli nie będą mogli się doczekać mojej szarej masy, to o wypadek nietrudno...
Nogi czy ręki nie ma sensu sprzedawać, bo jak będą chcieli, to i tak sobie wezmą. Cóż, życie... A mózgu nikomu nie przeszczepią. Na pewno są jakieś podmioty, które skupują takie sprawy... Wziąć armię prawników i interes można zaklepać... Tylko gorsza sprawa, jeśli kilka dni po transakcji jakiś gaz wybuchnie albo coś w tym stylu. Różnie to bywa, wypadki chodzą po ludziach, kiedy ktoś cierpliwością nie grzeszy.
Czytałem kiedyś o jakiejś babie, która zbiera mózgi. W swojej kolekcji posiada nawet mózg Einstein'a hehe... fajnie byłoby pływać w pojemniku obok takiego VIP-a :) Ta baba ma chyba nie do końca równo pod sufitem, a może po prostu kształtuje (krzywi) swoją mózgownicę, aby później jej koledzy mieli co badać. O wypadek bać się nie musi, w końcu znajomości ma. A ja? Rąbnie mnie taki doktorek na motorze i witaj ziemio obiecana...
Niektórych takie rzeczy bulwersują, przerażają. Wątrobę można spieniężyć, nerki schodzą jak świeże bułeczki (bez urazy dla dawców i biorców) to i mózg by się sprzedał. Osobiście nie potrafiłbym komuś kopuły rozcinać, by pooglądać sobie jego mózg, ale są tacy, których to nie rusza. Normalne, wszak jesteśmy stertą tych wszystkich narządów. Co prawda nasza religia zabrania, ale sam Bóg przecież podprowadził Adamowi żeberko, żeby babę ulepić. Hehe baby to Frankenstein'y :P
Nie no, wisielczy humorek dziś mam ;) Przecież przez te setki wieków kobiety się wyrobiły i wyglądają całkiem całkiem, a już na pewno nie przypominają żadnych tworów zbudowanych z kawałków tego, co było pod ręką i wskrzeszonych za pomocą wyładowania elektrycznego.
Ehh ta cywilizacja... Człowieczeństwo uległo degradacji, dawniej jakoś nie do pomyślenia było, żeby człowieka równać ze zwierzęciem. A co, instynkty nami nie rządzą? Jeśli ktoś jakiś lekki bodziec natury traktuje, jako głos instynktu, to jest w błędzie, chwaląc się innym i sobie, że potrafi zapanować nad instynktem. Kiedy prawdziwy instynkt się odzywa, to żaden ludzki przymiot nie ma nic do powiedzenia. Jaskiniowcy pornusów nie widzieli, a wiedzieli co i jak. Horrorów czy thrillerów o psycholach nie widzieli, a i tak psychopaci, to nie wymysł XX wieku, a prymitywnym mordercą czy gwałcicielem może stać się "ten najbardziej ułożony". Taaa, zwalajmy winę na TV.
Jazda po moherze, beretach, Rydzyku itd. a dawniej tego nie było? Przecież w średniowieczu kościół sprawował władzę absolutną: wystarczyło, że spowiednik w imię Boga zasugerował coś królowi i po sprawie. Król w imię Boga (a raczej jego ziemskiego sługi) pędził spełniać boże posłannictwo. Dziś mamy podobne zjawisko: kościół pomaga władzy, władza pomaga kościołowi. A gdzie Bóg? W sercach najwierniejszych, którzy wierzą w Boga, a nie w skrzywioną przez wieki naginania zasad religię. Ja (idąc za słowami mojej cioci) mam w dupie prawdy wiary, przykazania kościelne i inne wymysły sługów bożych. W końcu to wymyślił człowiek i człowiek to zmienia. Niezmienny jest dekalog – 10 przykazań bożych, pod którego przesłaniem podpisuję się rękami i nogami.
Wracając do mózgu: gdyby znalazł się pewny, cierpliwy kupiec, to czemu nie? Sprzedać za okrągłą sumkę coś, co przejmie nowy właściciel dopiero wtedy, gdy mi będzie już niepotrzebne – złoty interes! :D Tylko pasowałaby jakaś ustawa regulująca te sprawy (za darmo mózgownicy nie oddam), bo np. Einstein'owi mózg ukradli i nic chłopina z tego nie miał. Chyba, że umrę w czasach powszechnej kremacji Made in Poland, to mogę nieco bardziej rozkręcić interes i sprzedać jeszcze jakie żeberka, uszka, wątróbkę i żeby nie brzmiało jak menu dla ludożerców, dorzucić do oferty moje piękne, niebieskie oczęta ;) Bo żeby skromność sprzedać, to trzeba ją najpierw mieć :P
A co mi tam, ważne, aby za życia dupy nie sprzedać :D
Do tych, którzy zbyt poważnie wzięli moje słowa: żartowałem! ;-)
... "świat bez wariatów byłby nienormalny"
propos talarow...to stwierdzilam ze nawet jednego nie jest wart(ale przeciez to juz wiesz,bo nie raz ci pisalam :D )...wiec nici z 3 tygodniowej balangi :P :D