Po Stalowej Woli Dębica??? Nie tak dawno było głośno o Stalowej Woli i akcji tamtejszej policji wymierzonej w piratów komputerowych. Panika ogarnęła miasto, w sklepach komputerowych brakowało legalnego softu, a znany skrót CHWDP zyskał nowe znaczenie: Chowaj Windows Do Piwnicy :D Masowe kontrole w Stalowej Woli się skończyły i mieszkańcy jakby odetchnęli z ulgą, ale trzęsienie dysków przeniosło się do innego podkarpackiego miasta: Dębicy...
Podobno w piątek masowe kontrole domowych komputerów miały miejsce w północno-wschodniej części miasta (ul. Sandomierska, Pustynia i okolice), ale były to jakieś niewyraźne i niepewne informacje, natomiast w poniedziałek lotem błyskawicy rozeszła się wieść o
kolejnych kontrolach, przede wszystkim na Zatorzu.
Na forach dyskusyjnych zawrzało – z resztą nie ma się czemu dziwić. Policja, prokurator i jakiś spec od komputerów – każdy ma swoją rolę do spełnienia :-) Na szczeblu wojewódzkim nikt nie potwierdza, ale i nie dementuje informacji o nalotach. ktoś juz wpadł na pomysł, jak w łatwy sposób zarobić na strachu posiadaczy nielegalnych plików: po prostu po domach chodzą przebierańcy, którzy na miejscu wystawiają mandaty, które zapłacić trzeba... również na miejscu... :D
Kto może spodziewać się gości? Nie wiadomo do końca w kogo tak naprawdę jest ta akcja wymierzona, ale w grę wchodzą dwa główne scenariusze: osoby i firmy, które czerpią korzyści majątkowe z korzystania z usług nielegalnego softu i plików multimedialnych oraz osoby podejrzane o wymianę nielegalnymi plikami (sieci osiedlowe, p2p). Na razie mówi sie o odwiedzinach w prywatnych mieszkaniach, więc raczej ten drugi scenariusz. W sumie nietrudno uzyskać od administratorów sieci dane osób generujących największy ruch :)
Ja akurat śpię spokojnie ;-) System Linux, 100% legalnego softu, 100% legalnych plików multimedialnych. Trudno uwierzyć? Chyba tak, bo wiele osób zabierających głos w dyskusjach na temat nalotów policyjnych na mieszkania piratów, deklaruje, że nie zna ani jednej osoby, która by miała “czysty” dysk. To niech poznają mnie, bo naprawdę nie mam nic nielegalnego :-) Od dawna jestem wrogiem komercji, szczególnie w sztuce (muzyce, filmie itd). Wszystkie mp3, które posiadam, to produkcje udostępniane całkowicie za darmo przez ludzi, którzy tą muzykę tworzą dla ludzi, a nie dla kasy. Wkurwia mnie gadanie, że trzeba z czegoś żyć, skoro sprzedaż płyt się nie opłaca, a jedyna sensowniejsza kasa jest z koncertów. Spokojnie można by udostępniać swoje nagrania za darmo (klipy video oczywiście też) – na sprzedaży zyskują przede wszystkim wytwórnie. Owszem promują one artystę, ale równie skutecznie można się wypromować bez ich usług i dać tym słuchaczom za darmo muzykę, którą tak bardzo łakną.
Rozumiem, że muszą być egzekwowane przepisy dotyczące praw autorskich itd. ale do chuja pana (!) płyta w Polsce kosztuje prawie tyle samo, co w Anglii, a jaka różnica jest w zarobkach???!!! Może najpierw od tego zacząć, co? W Polsce na płytę pracuje się dwa dni, a w Anglii godzinę. Ktoś tu chce, żeby było jak na zachodzie, to niech zadba o to, żeby było tak pod każdym względem. Ludzie będą dalej kraść, bo Polska to nie Anglia czy inny bogaty kraj. A prawda jest taka, że na tych prawach autorskich zarabiają jedynie firmy i instytucje stojące między artystą a odbiorca. Artysta zgarnia kasę za płytę i dziękuję, dalsze pieniążki za występy na żywo. Źle mówię? To czy za posiadanie ściągniętych z p2p płyt nieboszczyka Presley'a nie zapłacę kary i nie stanę przed sądem? Elvis Presley kasy rzecz jasna nie dostanie, ale do czyjejś kieszeni one trafią.
Ja sobie odwiedzam serwisy typu mp3.wp.pl i wyłapuję perełki – a wierzcie mi, że w tzw. muzycznym podziemiu jest masa zajebistych produkcji muzycznych! Ściągam taka empetrójkę, to wiem, że ten artysta zrobił ją dla mnie, a nie dla kasy. Z resztą od czasu do czasu trafi się i legalny kawałek kogoś z muzycznej elity, jak np. dziś zdarłem Libera i Donia “Dzień dobry, Polsko” - nie przypadł mi do gustu, to usunąłem, ale szacuneczek za to, że puszczają takie kawałki za free. Niech będzie, że w ramach promocji – ale to jakaś darmocha.
Ze swojej strony bojkotuję pliki chronione prawami autorskimi, jeśli mam za nie stracić kompa, zapłacić grzywnę czy pójść siedzieć. Wielu koneserów sztuki z P2P zdziwiłoby się, gdyby usłyszeli jak wysoki poziom mogą prezentować artyści z podziemia udostępniający swoją twórczość za darmo. Jak widać – można. Wystarczy chcieć.
A wracając do tematu, to ciekawy jestem jak się rozwinie sprawa kontroli komputerów w Dębicy ;-)
Od wczoraj (tj. poniedziałek) nalot trwa na Fredry... na osiedlu, gdzie mieszkałem... Z tego co wiem to wczoraj zawineli jednemu gosciowi kompa... Informacja ta jest wiarygodna w 99%... zaś co do nalotu to jest na 100% prawda i nalot ten na mym osiedlu potrwa do piątku - soboty :P
Moi rodzice wywieźli kompa gdzieś, więc przyjeżdżając do Dębicy kiedyśtam, będę mogł skorzystać z internetu :D
Wydaje mi się, że takie coś jest niezgodne z konstytucją praw obywatelskich :P
Cały sęk tkwi w tym, aby wykazać się cwaniactwem i nie dac nagiąć przepisów przeciwko sobie. Wyczytalem to na jakims prawniczym forum i to byla opinia sedziego głownego sądu apelacyjnego. A wracajac do nalotow w Debicy, to prawdopodobnie to oszustwo firm komputerowych, ktorym soft nie schodzi :) Faktem sa naloty na jedna z sieci w Stalowej Woli, ale Dębica i inne miasta to juz sciema: ma sie zwiekszyc ruch w sklepach z oprogramowaniem, a ktos jeszcze na tym korzysta i zdobywa kompy za darmo albo kase na mandatach :)
eee... pisała?? a kto ty? może wcięło mi twój nr GG, a nieznajomym, jeśli się nie przedstawiają i/lub nie piszą niczego konkretnego nie odpowiadam...
To ja odpowiem tak:
Nie masz także obowiązku przechowywać dowodu rejestracyjnego samochodu, ani umowy kupna - sprzedaży, a na pytanie o kwit OC mozesz powiedzieć, ze właśnie się roz...doli?
Pytanie tylko, czy to jakiś argument dla sądu grodzkiego, bo Ty oczywiście będziesz iść w zaparte, ze samochód kupiłeś "LEGALNIE", ze kwity kiedyś tam jakieś miałeś i ze nigdzie nie jest napisane, ze musisz się z nimi obnosić...
ble, ble, ble...
Umowa licencyjna którą ZAAKCEPTOWAŁEŚ (podpisałeś) podczas instalowania systemu mówi, ze masz posiadać wszelkie dokumenty świadczące o legalności.
A takimi dokumentami są:
1. ORYGINALNY nośnik
2. pudełko / książeczka / naklejka COA
3. faktura / paragon zakupu
4. inne... (licencja papierowa,licencja w formie elektronicznej, klucz sprzetowy...)
Nie posiadając tych atrybutów jednostronnie zrywasz podpisaną własnoręcznie umowę, tym samym zrzekając się wszelkich praw do użytkowania tegoż programu.
Stając się piratem.
A zgodnie z OBOWIĄZUJĄCYM prawem, pirat to przestępca.
A zgodnie z OBOWIĄZUJACYM prawem policja ma PRAWO I OBOWIĄZEK ścigać przestępców...
Czy się to komuś podoba, czy nie...
Jeśli się nie podoba, zawsze można się pouczyć, zostać posłem i zmienić prawo, albo zmienić kraj (UWAGA na Chiny - tam za piractwo grozi dożywocie, albo czapa...)
Na Irak też bym uważał, bo tam za kradzież ucinają ręce....
Z tego, co napisałeś wynika, że za gacie, które mam na sobie mogę zostać osądzony, bo nie posiadam ani paragonu, który jest traktowany jako dowód zakupu, nie mam opakowania ani świadków i sprzedawca w każdej chwili może mnie oskarżyć o kradzież. Tylko co mu z tego przyjdzie? A ścigać za soft się opłaca, bo tu wchodzą wielkie pieniądze. Największym "zjawiskiem" jest RIAA, której działania już graniczą z absurdem.
Oczywiście nie popieram w żadnym wypadku piractwa. Jeśli nie stać mnie na Office, to używam OpenOffice itd. Za pliki muzyczne nie mam zamiaru płacić, bo te pieniądze nie trafiają do artysty, którego twórczość chce mieć, tylko trafiają w łapy wytwórni, która kupiła sobie prawa do tej twórczości. Szanuję artystów, którzy tworzą dla pasji i ludzi, a nie kasy.
Ale wiesz co? To producent oprogramowania powinien zadbać o własne interesy zabezpieczając przed piractwem swoje produkty. Wyobrażasz sobie co by było, gdyby Microsoft zapragnął nagle unieruchomić wszystkie nielegalne systemy? To byłby samobójczy strzał w łeb. A tak to naloty tu czy tam wyrywkowo, na których nie korzysta sam Microsoft, ale korzystają lokalne firmy dostarczające oprogramowanie. W takim razie po co jest WGA? Przecież można rejestrować komputery i co trzy miesiące poddawać je kontroli legalności w odpowiednim urzędzie, który stałby na straży legalności. Microsoft zrobił słabe zabezpieczenia antypirackie, dla Polaków oryginalna płyta z Windowsem jest wciąż sporym wydatkiem, więc korzystają z kiepskich zabezpieczeń antypirackich zaimplementowanych w Windows. Okazja czyni złodzieja i tego nie zmienisz, a ponadto nie od dziś wiadomo, że jeśli sam nie przypilnujesz, to nikt za ciebie tego nie zrobi. Władza się nie ruszy, dopóki nikt nie będzie miał w tym interesu.
Każdy zapewne ma jakiś punkt widzenia.
Do napisania tego co napisałem skłoniły mnie tylko ewidentne bzdury w niektórych wypowiedziach. I przykład z majtkami nie jest adekwatny. Dlaczego?
Otóż dlatego, że inne jest prawo dla produktu, jako dla rzeczy ruchomej (vide majtki) a inne dla własności intelektualnej - (vide program)
Jeszcze inne dla prawa drogowego (vide dowód rejestracyjny pojazdu).
Nie podciągajmy różnych zdarzeń do jednego worka, bo wychodzi z tego bełkot.
Na majtki nie potrzeba przechowywać certyfikatu - zeby udowodnić ze Twoje (chociaż, kiedy złapie cię ochrona w sklepie, a będziesz miał na sobie dwie pary - to bez okazania się paragonem zakupu prawdopodobnie napytasz sobie biedy).
Nie będzie też nikt słuchał Twoich pokrętnych tłumaczeń, ze... "nie mam dowodu rejestracyjnego, bo... pozyczyłem bratu? nikt mnie nie zmusi zebym posiadał..."
I tak dalej i tak dalej.
Prawo o ochronie wartości intelektualnej w częsci dotyczącej legalności programów komputerowych wymaga, aby użytkownik MIAŁ licencje - ponieważ jest to JEDYNY sposób na okazanie się legalnością.
I bzdury typu "nikt mnie nie zmusi, zebym miał..." są li tylko pustosłowiem.
Oczywiście, ze nikt nie wymusi "posiadania" - ale też niech się delikwent nie dziwi, ze mu sąd udowodni przestępstwo i ze ta niefrasobliwość będzie go w konsekwencji kosztować sporą dolegliwość finansową, a także nieprzyjemny w skutkach "zapis w papierach"
Bo w tym (nie tylko zresztą w tym) kraju PRZESTĘPCĄ mozna zostać takze nieświadomie.
A byłoby lepiej, zeby to było świadome.